18 grudnia 2013

I u nas był Mikołaj ...

a nawet kilku :) Wszyscy bardzo hojni i łaskawi. Nie straszne im było marudzenie, płacz, zaczepianie siostry czy upartość naszych maluchów ;)

Mikołaja (żadnego!) nic nie przeraziło, w przeciwieństwie do rodziców i mimo wszystko postanowił przynieść wór prezentów naszym małym łobuziakom.

Dziewczynki cieszyły z każdego kolejnego prezentu a my chwytaliśmy się za głowę, gdzie my to wszystko pomieścimy. Mikołajowi pozwalamy szaleć i wybierać co mu się podoba, na święta już będzie inaczej ;)
Trochę dzieciątku pomożemy i .... chyba wepchamy mu wór ubranek ;)

No ale po kolei jak to było tego dnia ...

Weronika już z przedszkola wróciła z paczką słodyczy i świecącą kulą. Już mała wiedziała co dzisiejszy dzień przyniesie bo była niesamowicie grzeczna.

Później zjawiła się babcia Ela twierdząc, że Mikołaj coś do niej podrzucił dla jej wnuczek. Pewnie się pomylił ;) Znamy te teksty! No i mamy kasę fiskalną, słodycze i ubranka (chwała Ci Mikołaju za nie!).


Kolejne prezenty były od .... nas. No a co .... jak inni mogą rozpieszczać nasze dzieci to my tym bardziej. Lubimy sprawiać im radość i cieszy nas jak one się cieszą :)


Mini plac zabaw z owieczką i konikiem oraz traktor ze zwierzątkami wraz z książeczkami czekał na nie wieczorem na oknie. Ja poszłam z Lenką i Weroniką się przebierać do drugiego pokoju (pod pretekstem, że może Mikołaj wpadnie do nas osobiście) a tatuś podłożył prezenty na parapecie.


Ale była radość gdy odkryły co też leży tam.

Do samego spania była zabawa nowymi zabawkami a już na łóżku czytaliśmy wierszyki Brzechwy z nowej książeczki. Hitem Weroniki jest wierszyk pt. Psie smuteczki. Dziewczynki poszły spać a my zabraliśmy się za układanie i porządkowanie zabawek.



W sobotę z samego rana pojechaliśmy my odwiedzić Mikołaja. To był Mikołaj z tatusia pracy, dziewczynki miały porozmawiać z Mikołajem, zrobić sobie zdjęcie i dostać paczkę mikołajkową. A wszystko to w centrum handlowym Silesia.

Do Mikołaja stała już spora kolejka dzieci więc i my grzecznie staliśmy. Weronika trochę wystraszona stwierdziła, że ona to już nie chce od niego prezentów a Lenka nieświadoma całej sytuacji biegała z innymi maluchami. No i nadeszła nasza kolej .... mama też miała okazję zobaczyć Mikołaja z bliska:)



Weronika poważna, spokojna i bardzo skupiona na Mikołaju odpowiadała na jego pytania (na zagadkę co ciągną sanie odpowiedziała bez zająknięcia ) a Lenka najchętniej to poszłaby dalej biegać.




Paczki na prawdę spore, oprócz słodyszy po bidonie i laleczce. Obejrzeliśmy prezenty, trochę odpoczęliśmy, zjedliśmy po deserku, zrobiliśmy zakupu (kolejne gry!) pojechaliśmy prosto do babci Ewy i dziadka.

Tam podobno też zostawił coś dla nas Mikołaj. Weroniczka otrzymała pościel z Peppą w roli głównej a Lenusia grające auto ze zwierzętami. Posiedzieliśmy z dziadkami, zjedliśmy pyszne ciasto, pobawiliśmy się i poszliśmy do Szymka od wujka Marka. Tym razem my byliśy w roli Mikołaja.

Dziewczynki zapatrzone w maluszka, grzeczniutkie jak nigdy. Weronika we wszystkim chce cioci pomagać.

Było już późno i czas wracać było do domu. Weronika przy ubieraniu jeszcze pyta "a teraz, gdzie jedziemy żeby odebrać nasze prezenty". Córuś!!!! Mało tego???

W niedzielne popołudnie wybraliśmy się na spacer a później bawiąc się nowymi zabawkami czekaliśmy na chrzestną Kasię i ciocię Kasie z wujkiem Markiem i Szymkiem.

No i mamy nową kuchnie, pakę klocków, piżamkę, body, 6 koników Pony i grę Figuraki.

Posiedzieliśmy, pogadaliśmy, pobawiliśmy się z dziećmi i dzień minął szybko.

A bym zapomniała w tą sobotę wujek Krzysiu dorzucił jeszcze po paczce Lego.

Dziewczynki dostały sporo prezentów, samo pisanie o nich mnie zmęczyło ;) Ważne jest to, że na prawdę bawią się wszystkimi. Zabawki jakoś razem tworzą całość i pasują do innych, które już mieliśmy tzn. z klocków budujemy zagrodę dla koników i zwierzątek. Autko i traktorek przyworzą jedzonko dla zwierzątek. Na placu zabaw bawią się zwierzątka a pilnują je dwie panie (z paczki z tatusiowej pracy) i pan gospodarz. Książeczki uwielbiami od zawsze więc lubimy takie prezenty dostawać choć coraz mniej miejsca na nie mamy. Myślimy o półkach bo parapet ma ograniczone jednak wymiary ;) A do gier powoli się przekonujemy i coraz częściej po nie sięgami.

Mikołaje wszystkie dziękujemy w imieniu naszych córek i naszym!

Kochamy Was.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz