21 grudnia 2013

Jarmark świąteczny, cel Wrocław :)

W zeszłym roku także wybraliśmy się na jarmark świąteczny organizowany na wrocławskim rynku. Niestety nie udało nam się tam dotrzeć, powstrzymał nas okropny deszcz :( W zamian za to spędziliśmy miłe popołudnie i wieczór z ciocią Ewą i wujkiem Piotrkiem (współlokator taty i najlepsze kumpel z lat studenckich) wraz z ich dzieciakami (Olek, Majka i Lena).

W tym roku miało być inaczej ....

Nic nie planowaliśmy wcześniej tzn. ja planowałam ale tylko tak po cichu bo wiedziałam, że J. nie ciągną takie klimaty. W pamięci do teraz ma jarmark w Wiedniu, gdzie zmarzł jak nigdy. Trzeba się umieć ubrać i tyle! J. wiedział, że ja to bym chętnie tam pojechała.

W środę dzień wcześniej zapytał tylko czy w czwartek mogę wrócić wcześniej z pracy. No pewnie, że mogę :) Spakuj jeszcze dzieci i zabierz termos z gorącą wodą, dodał. Ja już wiedziałam co się święci ale dla dobra swojego i ku radości męża udawałam, że nic nie wiem ;) Wiedziałam, że jarmark go nie kręci ale Wrocław tak!

Czwartek. W pracy do godz. 13 dzień szybko minął. Wracam, szybkie ubieranie dzieci, posiłek i w drogę.

Po około 2 godzinach jesteśmy na miejscu. Nie pada :) Wysiadamy z auta i idziemy z kierunku rynku.

Klimat świąteczny czuć i widać na każdym kroku. Drewniane budki, pachnące pierniki, ogromna choinka, kolorowe zabawki i lizaki, krasonoludki, Mikołaj a do tego niepowtrzalny urok wrocławskiego rynku.

Dla dzieci bajkowy lasek, w każdej budce można posłuchać innej bajki. Jeste też karuzela i ekspress polarny. Ajj, ja tam lubię takie klimaty. Dobrze, że dziewczynki też :)

W takiej atmosferze nie czuć nawet zimna więc spacerujemy zaglądając do różnych budek. Przy jednej z drewnianymi zabawkami zatrzymujemy się na dłużej. Dziewczynki za naszą w sumie namową (no a co;)) kupują sobie po dzwoneczku z biedronką i zajączkiem.

Oglądamy także i podziwiamy tą ogromną choinkę. Jest piękna! Spotykamy też krasnoludka. Dziewczynki oczywiście muszą dotknąć :)

Robimy sobie przerwę w restauracji. Tam jemy, trochę się ogrzewamy i konstynuujemy nasz spacer.

Było cudnie i nadszedł też czas powrotu. Wsiadamy do auta i ruszamy w drogę powrotną.

Po 23 jesteśmy w domu.

Dziękuję mężu.

Zdjęcia kiepskiej jakości, dlatego w takiej formie.






Kochamy Was skarby.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz