14 grudnia 2013

Skrzynia skarbów i nasza nowa gra

Pół dnia mama myślałam w pracy, a może nawet i cały co by tu robić tamtego listopadowego popołudnia.

Musi to być coś ciekawego, odpowiednie dla trzylatka i ponad roczniaka, co zajmie na dłużej i by można to robić razem. Ten ostatni punkt był chyba najważniejszym kryterium. Pokazać moim dziewczynkom, że wspólna zabawa jest możliwa i jest interesująca - nad tym ostatnio pracujemy. I widzimy zadawalające efekty naszej jakże ciężkiej pracy;)

No i mama wymyśliła .... skrzynię skarbów!

Do tego potrzebne nam będą - pudło kartonowe (my mieliśmy akurat takie z Ikei za ok. 2 zł), farby plakatowe, stare ubranka co ich nie szkoda pobrócić, małe rączki i mnóstwo dziecięcej fanstazji.

Kiedy tylko weszłam do domu zarządziłam szybki obiad a przy nim już opowiadałam co będziemy dzisiaj robić.

Weronika gdy tylko usłyszała, że będziemy malować własną skrzynię skarbów zjadła obiad tak szybko jak nigdy wcześniej. Lenka z wyciągniętymi rączkami i zadowoloną minką przywitała farby.

Dziewczynki szczęśliwe malowały, niestety nie tylko pudło ale też siebie. A dokładniej Weronika Lenki głowę ... W pewnym momencie słyszę "mamo pomalowałam ją". Myślałam, że chodzi o pudełko - wchodze i patrzę. Weronika ogląda główkę Leny, gdzie by tu jeszcze machnąć farbą a malutka nastawia się wesoło i paluszkami wskazuje wolne jeszcze miejsca. Za dużo tego miejsca już nie było :(

No ale trudno, zabawa to zabawa. Nikt nie płacze, nie marudzi to ... jest dobrze :)

Ja w czasie malowania szykowałam dla nas nową grę - nawlekanie i poznawanie figur geometrycznych. Gra bardziej dla Weroniki niż dla Leny ale Lenka i tak miała już dość tej wspólnej zabawy i wolała ćwiczyć na tacie fikołki:)

Wycięłam z twardego papieru podstawowe figury geometryczne (kwadrat, koło, trójkąt, prostokąt) i przedziurkowałam je dziurkaczem. Przygotowałam też kolorowe tasiemki, których końce związalam na supełki oraz karty, na których narysowałam wycięty figury w różnej kolejności.

Skrzynia wyglądała pięknie. Kolorowa, że ho ho, choć nie dokońca pomalowana, bo sił już brakło. Nasze nowe cudo schło i cieszyło oczy a my zabrałyśmy się za grę.

Pierw przypomniałyśmy sobie nazwy figur, później prosiłam Weronike by podawała mi figury, których nazwy wymieniam. Szło jej świetnie :)

No i przeszłyśmy do tej właśniwej gry. Losowałyśmy karty i Weronika na tasiemki nawlekała odpowiednie figury zgodnie z wylosowaną kartą. Taka zabawa bardzo jej się podobała. Ze skupieniem wykonywała każde zadanie i za każdym razem biegła do tatusia pochwalić się swoim rosnącym figurkowym łańcuchem.

Na koniec karty i tasiemki ułożyłyśmy w skrzyni skarbów.

Skrzynia od tej pory będzie nam służyła jako schowek na nasze gry i inne rzeczy. Nasze, czyli takie zrobione przez nas.

Dziewczynki razem świetnie się bawiły. Nie było kłótni, gdzie, kto i jak ma malować:)







Skrzynia gotowa to zabieramy się do gry.


Wybieramy i ...

nawlekamy i gotowe:)


Weronika polubiła tę grę i często do niej wraca. Lenuś również zaczęła się nią interesować.
Kochamy Was skarby!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz