7 grudnia 2013

Zapraszamy do Pszczyny...

Zanim na dobre zrobi się u nas mikołajkowo i świątecznie chcielibyśmy powspominać Pszczynę.

Do Pszczyny wybraliśmy się 11 listopada. W planach był skansen, rezerwat żubrów, zamek i rynek a na sam koniec późny obiad w jakimś miłym miejscu. Wszystko w rytmie spacerowo - dzieciowym. Czyli tempo
i atrakcje dla naszych maluchów. Choć my także lubimy urocze miasteczka z takimi atrakcjami. Liczyliśmy też na ładną pogodą.

Przed wyjazdem warto zajrzeć na stronę internetową Pszczyny, tam oprócz zdobycia wiedzy na temat jej atrakcji dowiemy się, gdzie można za darmo zaparkować w pobliżu owych miejsc.

Około 10 wyjeżdżamy z domu i już po godzinie jesteśmy na miejscu. Pogoda , hmmm pogoda taka sobie. Ale wychodzimy z auta i idziemy ku naszej pierwszej atrakcji.

Zaglądamy do Zagrody wsi pszczyńskiej ... oprócz nas są jeszcze tylko dwie rodzinki. Zwiedzamy więc w bardzo kameralnym gronie. 
Oglądamy głównie zabudowania bo na zwierzątka jest za zimno. No nic będziemy musieli tu wrócić jak będzie cieplej.

W kasie, zaraz przy wejściu, kupujemy bilety. Maluchy wchodzą za darmo. Można kupić bilet łączony, razem do Rezerwatu Żubrów. My tak robimy. Dla osoby dorosłej bilet 12 zł.

Lenka śmiało zagląda, gdzie tylko się da. Weronika ostrożniejsza, nie za bardzo gdzie oglądać domki od wewnątrz. Jak już wejdzie to tylko z tatusiem.

Tak wygląda kasa:


A to inne zabudowania w skansenie.


Spacerujemy sobie między uroczymyy domkami, zaglądamy do studni, do mini młyna i z bliska oglądamy dawny wóz strażacki.


Spotykamy nawet "ulicznych" grajków;)





Są ule to pewnie i pszczoły.



Robi się coraz chłodniej więc wracamy do auta i udajemy się do Zagrody Żubrów. Tutaj już więcej ludzi spotykamy. Dziewczynki w drodze do trochę biegają aby się rozgrzać a i poszaleć.
Weronika i w zagrodzie nie przestaje....



Weronika tak długo i blisko przyglądała się pewnej sarence, że skończyło się to na buziaku w kaptur i ubrudzonych spodniach. Kaptur też brudny. Sarenka obdarowała Weronikę buziakiem, który zostawił błotnistą plamę na polarze a ona (Weronika) z wrażenia kucła na kolanka:)


Trochę się ogrzać i aby zmienić pieluszkę Lence weszliśmy do budynku, który znajduje się w Zagrodzie. A tam można przysiąść, odpocząć, skorzystać z wc (jest przewijak) i obejrzeć takie m.in. okazy.


A tak Lena ogląda żubry z góry. Jest platforma, z której można obserwować żubry.


Troszkę zmarznięci wracamy do auta z chęcią zatrzymania się na rynku. Niestety zaczyna tak wiać, że rezygnujemy z dalszej części wycieczki :( Zamek i park zostawiamy sobie na wiosnę.


Wracamy do domu.

Po drodze zatrzymujemy się jeszcze w McDonaldzie. Na szybko chcemy coś przekąsić, dziewczynki zbyt zmęczone na inną restaurację. Tu jednak ożywają i zaczynają biegać. Dostają też książeczkę o Tytusie! To lubimy tzn, książeczki. 

Po powrocie do domu siadamy razem, nastawiamy wodę i popijając ciepłą herbatkę czytamy nową książeczkę. Nawet Lenka słucha, choć ostatnio to ona bardziej lubi oglądać książeczki.

Wycieczka choć krótka to bardzo udana:)
Kochamy Was skarby!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz