10 stycznia 2014

A po szopce na lizaki ...

Trzy dni przedlużonego weekendu, trzy dni nowych pomysłów i możliwości .... co tu ciekawego zrobić, gdzie się wybrać i co zobaczyć.

No i wymyśliliśmy .... pierwsze tego roku wycieczki.

Weronika już dzień wcześniej pakowała swój malutki plecaczek i zastanawiała się kogo zabierze ze sobą. Może lalę, może zebrę, .... i tak minął jej piątkowy wieczór.

Lenka jak na razie takich zmartwień nie ma. I oby jak najdłużej nie miała ;)

Główny punkt sobotniej wycieczki to Kalwaria Panewnickatu. A dokładniej to ruchomy i żywy żłóbek
z Dzieciątkiej.

Na stronie wszystko dokładnie opisane, kiedy i gdzie zobaczyć można. Jest także mapa.

Prawie wszystkie szopki w okolicznych kościołach zobaczyliśmy i dziewczynką bardzo się spodobały, dlatego taki pomysł tej wycieczki nam się zrodził w głowach.

Zaparkowaliśmy na terenie kalwarii i poszliśmy spacerkiem aby podziwiać ruchomy żłóbek. Weronika była zachwycona (nawet nie wiedziałam, że aż tak jej się spodoba), oglądała i ze 100 razy chyba głaskała małego aniołka po główce. Lenka pierw onieśmielona spoglądała na wszystko z wysokości rąk taty ale później i ona nie dała spokoju aniołkowi.

Drobnych już nam brakowała na posilanie aniołka więc trzeba było jakoś nakłonić dziewczynki do wyjścia. Ciężko było ale wizja żywych zwierzątek podziałała.

A tu już piski i wielkie poruszenie Leny na widok króliczka i kaczuszek.

Żłóbek żywy niestety nie wzbudził tyle emocji i przy nim były tylko dwa osiołki. Za to zwierzątka spotkane po drodze do tej szopki bardzo spasowały małym.

Zwiedzanie szopek zakończyliśmy przy stawie podziwiając kaczuszki i odpowiadając na setki pytań w stylu "a którędy one wychodzą?" a jak już się udało przekonać Weronikę do miejsca wychodzenia padało pytanie "a po co?"

Bo idą odwiedzić króliczka :)

Spacerkiem wróciliśmy do auta by kontynuować naszą wycieczkę.






Drugim punktem tego dnia był sklep a może już manufaktura ze słodkościami, głównie lizakami. Czyli Kopalnia Cukierków Hanysek.

Sklep znajduję się na ul. Młyńskiej 11 w Katowicach, tuż obok Galerii Katowickiej. Coś więcej na ich temat znajdziecie tu

Kopalnia słodkości znajduję się blisko nowowybudowanej Galerii Katowickiej. To ta wybudowana "na dworcu". Dzięki temu mieliśmy gdzie zaparkować i zobaczyć jak dworzec wygląda teraz.

Dawno tu nie byłam i efekty pracy mogłam oglądać dopiero teraz. Jak dla mnie i mojej pamięci jest zdecydowanie na plus. Jest gdzie usiąść, zjeść, odpocząć, poczekać spokojnie na pociąg czy autobus a co najważniejsze jest czysto i wygląda, że bezpiecznie. Na perony nie schodziłam więc nie wiem jak to wygląda tam.

Była już pora posiłku Lenki a i widać było, że już głodna nasza mała więc zdecydowaliśmy, że ja pójdę z Weroniką po lizaki a tata nakarmi Lenę i poczekają na nas na sali zabaw. Tak, jest też sala zabaw. Nie za wielka, jedynie basen z kulkami tam jest, jakaś gra i stoliczek. Jest za to za free :)

No to poszłyśmy z Weroniką.

Weronika długo wybierała lizaki, dla siebie i dla siostry. Rodzajów sporo (maly 2,5 zł a duży 5 zł), są także cukiereczki. A gdy już wybrała to oczu nie mogła oderwać od kolejki co to w wagonikach wozi cukierki :)

Po wyjściu ze sklepu zatrzymałyśmy się przy choince, dużej i pięknie strojonej. Poszłyśmy też na dworzec, trochę się rozejrzeć. Stwierdziłyśmy, że na pewno jeszcze tu przyjedziemy aby wybrać się na wycieczkę pociągiem.

A co do lizaków ... są na prawdę pyszne. Sama próbowalam :) Malinowych i jabłkowych. A te małe wcale takie małe nie są.


Jeszcze trochę dziewczynki wyskakały się w basenie i wracaliśmy do domu.

Czy było warto tam się wybrać?

Dwa razy tak!

Szopka ruchoma super, zwierzątka też a ta żywa szopka już mniej fajna ale nie psuje ogólnego wrażenia.

Kopalnia cukierków - fajna i myślę, że będzie z czasem jeszcze fajniejsza. Lizaki ... palce tzn. lizaki lizać :)

Kochamy Was!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz