28 stycznia 2014

Łapki, radosne buźki na powitanie ...

Dawno takich wpisów na blogu nie było, a może w ogóle nie było ? Hmmm ... w sumie nie pamiętam a jakoś z pamięcią u mnie krucho ostatnio.

Na koniec roku podsumowań nie było ale jakoś tak mnie wzięło teraz na nie. W końcu ;) I to za sprawą faktu, że Lenka w niedzielę skończyła półtora roczku.

Tak sobie uświadomiłam jak ten czas biegnie. Nasze dziewczynki rosną, zmieniają się a my razem z nimi.

Teraz to nawet pamięciom nie potrafię sięgnąć jak to było, kiedy ich nie było.

Na pewno inaczej, to wiem na pewno! Na pewno wyspani byliśmy, więcej czasu dla siebie mieliśmy ale czy bardziej szczęśliwsi z tego powodu? Na pewno nie - to też wiem, na pewno!

Szczęśliwi byliśmy to oczywiste ale .... to było inne szczęście.

Każdego dnia za nie dziekuję i ogromnie się cieszę, że one z nami są. To dla nich poprostu się chce - głównie by było lepiej, więcej (nie materialnie)...

Samą swoją małą osóbką dostarczają tyle miłości i radości oraz satysfakcji. Człowiek zmęczony wraca do domu, dobrze jeszcze butów nie zdejmie a one już biegną takie szczęśliwe, uśmiechnięte z łapkami wyciągniętymi i wołają "mama, tata".

Weronika pyta "już jesteś?" , "do nocy?" Kochane skarby.

Mogłabym z nimi być w domu zamiast w pracy ale wtedy nie doświadczałabym tego wspaniałego powitania. Pewnie byłyby inne wspaniałe momenty ale teraz też ich nam nie brakuje.

Ten czas po pracy jest cały dla nich - wtedy bawimy się, śmiejemy, wyglupiamy, chodzimy na spacerki, wyjeżdżamy na wycieczki, użądzamy nasze wesołe przedszkole (dawno w sumie o nim nie pisaliśmy) oraz gościmy się. Robimy wszystko razem, wspólnie. Kochamy ten czas, całą czwórką.

O zmęczeniu wtedy zapominamy i o bałaganie często też ;) Co tam, posprzątamy, gdy dziewczynki pójdą spać.

No i znów nie ma podsumowań ;)

Więc jak było?

Jednym słowem się nie da bo było i ciężko momentami (dwa maluchy do ogarnięcia), radośnie (takich chwil było zdecydowanie więcej). Był to rok pełen postępów dla naszej dwójki. Lena zaczęła pierw raczkować, później chodzić, stała się bardziej samodzielna. Weronika zaczęła chodzić do przedszkola. Rozwinęła się bardzo w mowie, ruchowo także.
Ten rok pokazał nam jak różne są nasze córeczki - Weronika żywiołowa, strasznie uparta, mała mądrala. Lena sama słodycz, uśmiechem kupi wszystkich, spokojna ale potrafi walczyć o swoje, inteligenta.

Dla naszych dzieci był to rok zmian, postępów oraz akceptacji siebie nawazajem (ten rok pod tym względem pewnie też taki będzie ;) ).

Nam ten (tamten) rok dostarczył morze satyskacji, przepełnił nas dumą, miłością i radością. Pokazał nam co tak na prawdę warto i co jest w życiu najważniejsze.

Rozpisałam się baaaardzo a chciałam napisać tylko, że ogromnie kocham moje dzieciaki!!!!

Kochamy Was skarby!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz