12 stycznia 2014

Jesienny spacer w ... styczniu

Drugiego dnia długiego weekendu wybraliśmy do dobrze nam znanego parku w Świerklańcu. Naszym celem był spacer w iście jesiennej scenerii, karmienie kaczuszek oraz odwiedzenie zwierzątek z Rogatego Rancza.

Chlebek (który niezjedzony mama zawsze przechowuje co by córy miały czym karmić kaczuchy i inne zwierzątka) zapakowany, my ubrani i gotowi to ruszamy w drogę.

I już, jesteśmy na miejscu :) Lena na samym wstępie zalicza upadek a że podłoże trochę mokre i błotniste jej spodnie nie zaczyste wychodzą z tej sytuacji. Ale to nic :) Ważne, że Lenka uśmiechnięta i chętna na dalszy spacer.

Tak sobie idziemy, wolnym krokiem spacerujemy i docieramy na mostek. Pod nami strumyk w którym to zawsze spotykamy kaczuszki, całe rodziny kaczuszek. Tym razem jakoś nie chcą przypłynąć w naszą stronę. Tata jednak na zachęta rzuca im w dal kawałek chlebka i już są obok :) Dziewczynki mogą dokarmiać je a ja zauważam kłódkę, przypiętą do mostu. Tata mówi, że już tu jest od dawna i nie rozumie mojego zachwytu.

Może i od dawna ale co tam,. Fajnie, że jest :)

Kaczuchy nakarmione to idziemy do Rogatego Rancza. Niestety w dniu dzisiejszym zamknięte :( Wracamy się. Po drodze zauważamy duży karmnik i tam postanawiamy zostawić nasze zapasy. Może ptaszki zjedzą.

Weronika zadowolona, że jednak ktoś zje jej chlebek.


Powoli wracamy do auta i jedziemy do babci Ewy i dziadka na niedzielny obiad. Są też ciocia Kasia, wujek Marek i Szymek.


No i przed nami trzeci dzień ...

Początkowo mieliśmy w planach Orszak Trzech Króli jednak Lence tak dobrze się drzemało, że nie mieliśmy serca jej budzić.

Lena spała a my w tym czasie graliśmy we trójkę w gry. Weronika uwielbia ostatnio grę Loto (Djeco), jak dla mnie takie połączenie memory z bingo. Długo może dopasowywać kartonowe żetony do obrazków z plansz i jej to nie nudzi ! Nas także wciąga w tą grę i przyznam, że świetnie sobie radzi.

W końcu Lena się obudziła i Weronika upomniała się o wycieczkę. No i tatuś wymyślił, że jedziemy na basen! Huuuura !!!

Od razu zaczęło się szybkie pakowanie, obiadek i w drogę.

Zdjęć nie mamy bo aparat został w szatni. Dziewczynki tak fajnie się bawiły, że żal mi było tracić czas na wracanie po niego.

A byliśmy tu  - Aquadrom. Polecamy, bardzo fajna część przygotowana dla maluchów. Zaraz obok tej części basenu jest nawet przebieralnia i toaleta. Poziom wody już gdzieś od 20 cm więc nawet Lena spokojnie mogła się bawić. Wszystko nowe i dobrze przygotowane dla dzieci.

Dwie godziny nie wiadomo kiedy minęły ...

Nasze dzieci od 4 miesiąca życia co tydzień chodziły na basen więc woda nie jest im obca (zajęcia przerwaliśmy we wrześniu, trochę tego żałujemy ale baliśmy się że pójście do przedszkola spowoduje częste choroby i z basenu będą nici). Dziewczynki po protu uwielbiają wodę i coraz lepiej sobie w niej radzą. Weronika nurkuje, skacze do wody i coraz lepiej pływa. Lena nurkuje i skacze, pływać dopiero zaczyna się uczyć. Skoki oczywiście pod okiem taty i instruktorów.

Zanim wyszliśmy z kompleksu poszliśmy się jeszcze posilić. Obok baru jest mały kącik zabaw dla dzieci - też fajna rzecz. Dzieci nie nudzą się czekając na posiłek.

Do domu wróciliśmy baaardzo zmęczeni. Czekała nas tylko mała kolacja i spanie.

Basen to super sprawa dla dzieci. Do tego nikogo chyba przekonywać nie trzeba. My na pewno nie raz jeszcze tam wrócimy.

Kochamy Was skarby!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz