17 stycznia 2014

W oczekiwaniu na śnieg ....

Hmm ... w tym roku to my go jeszcze nie widzieliśmy a w zeszłym tyle go widzieliśmy, że już nie pamiętamy.

Ta styczniowa pogoda nas zaskakuje. Myśleliśmy, że w tym czasie to my już z sankami nie będziemy się rozstawać a zostaliśmy zmuszeni do wyciągnięcia ... rowerka biegowego dla Weroniki.

Późnymi popołudniami (po pracy, po obiedzie, ...) robimy sobie krótkie wycieczki (czytaj spacery) do pobliskiego parku bądź na kalwarię w celu dokarmiania ptaszków (mama wciąż zbiera chleb ;) ).

Weronika jedzie a raczej pędzi na rowerku a Lena grzecznie siedzi w wózku i kibicuje siostrze.
Dziewczynki bardzo lubią te spacery i codziennie na nie czekają. Sprawdzają wieczorem półkę czy chlebek jest i przypominają tacie (szczególnie Weronika) by nie zjadł wszystkiego bo ptaszki będą miały pusty brzuszek ;)

Na spacerki chodzimy gdy nie pada deszcz, a co robimy gdy pada ?

Oglądamy książeczki - naszym ostatnim hitem jest Zima na ulicy Czereśniowej, gramy w gry , układamy puzzle, urządzamy bale dla lal i misiów, udajemy się w podróże "na niby", malujemy, tworzymy, odwiedzamy znajomych i przyjmujemy gości, szalejemy na salach zabaw, ... dużo rzeczy robimy.

Następnym razem pochwalimy się i uwiecznimi w naszej wirtualnej pamięci co potrafią stworzyć rączki trzylatka i półtoraroczniaka.

Cuda :) Dla mamy i taty zawsze!

Najważniejsza po takiej kreatywnej zabawie jest wystawa czyli oglądanie i podziwianie przez nas rodziców prac dziewczynek wystawionych przez Weroniczkę na półkach. Wtedy także tworzą się w naszych głowach pomysły na kolejne zabawy.
Nie, że tylko zachwalamy ale o małych poprawkach na kolejny raz też dyskutujemy :)

No i zapomniałam ... wystawa to nasz kolejny sposób na niepogodę.

Pisałam już o naszej skrzyni skarbów - o tu a w niej to właśnie przychowujemy nasze prace. A jak najdzie nasz ochota to te pracy wyciągamy i układamy na półkach. No i podziwiamy ;)
Dziewczynki są bardzo szczęśliwe a Weronika to nawet zdziwiona, że tak w kółko możemy te prace oglądać i się nimi zachwycać.

Co jak co ale malować szczególnie farbami, kleić czy inne cuda robić nasze dzieci uwielbiają.
Dziadek prawie codziennie wraca z nowym "dziełem sztuki" do domu a babcia wszystko skrzętnie przechowuje. 

A my chyba niedługo będziemy musieli pomyśleć o kolejnej skrzyni, tyle tego już mamy.

Kochamy Was skarby!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz