6 lutego 2014

Rybki, małpki, szczurki, myszki, ..., zjeżdżalnia, trampolina, basen z kulkami, ...

W jednym miejscu, możliwe?

Jak najbardziej! W zeszły piątek zamiast na spacer zabraliśmy nasze małe urwisy na salę zabaw
Chcieliśmy by się wybiegały, wyszalały i wyskakały a o 20.00 marzyły już tylko o swoich łóżeczkach ;)

Taki mieliśmy sprytny plan. A że sal zabaw dookoła teraz sporo to wybór niezmiernie trudny. Zdecydowaliśmy, że jedziemy do Świerklańca do Ogrodów Śląskich. O, tu!

Tam jeszcze nie byliśmy a słyszeliśmy wiele dobrego. Sprawdzimy!

No to jedziemy .... aż 15 minut ;) Wchodzimy od przodu przez małą restaurację, przechodzimy przez sklep z artykułami ogrodniczymi oraz dekoracyjnymi i dochodzimy do ... wodospadu!

I tu nasz pierwszy przystanek. Dość długi. W wodzie pływają kolorowe ryby i można je karmić więc radość wielka. Lenkę ciężko odciągnąć od tego miejsca, o mało to do wody z tego zachwytu nie wpadła.


No ale jakoś się udaje ... rozglądamy się gdzie iść dalej .... za wodospadem widzimy kamienne schody pnące się za nim w górę. To pewnie tam!

Weroniczka zauważa jednak jeszcze inne zwierzątka. No tak, stoimy przed sklepem zoologicznym. A tam to już wogóle było szaleństwo. Rybki, myszki, małpki, króliczki, brrr węże i inne. Dziewczynki biegały jak szalone. Weroniczka od razu oczywiście oświadczyłą, że ona kocha jednego ze szczurków i musi go mieć!

Po mamy trupie! Mama żyje więc szczurka w domu jeszcze nie ma ;)




Na salę zabaw docieramy po jakiś 40 minutach odkąd weszliśmy do budynku a dziewczynki już miały radochę zanim tam doszły.

No to wspinamy się po tych schodach a później jeszcze przechodzimy za wodospadem po kamieniach umieszczonych w wodzie. Trochę strachu było, że w tej wodzie to wyląduje razem z Leną.

Docieramy jednak na miejscu i to całkiem suchą stopą. Wychodzi po nas pani, pomaga zebrać rzeczy, przechodzimy do szatni a później już jesteśmy na sali zabaw.

Muszę przyznać, że wszystko świetnie przygotowane i dla malucha jak Lena i dla starszaka jak Weronika a i nawet dla jeszcze starszych. Jest też bar, gdzie można zakupić coś do picia lub coś słodkiego. Są stoliki i krzesełka dla rodziców. Jest także miejsce na świętowanie urodzinek. A nawet toalety pod ręką. Jest na prawdę fajnie.

Dziewczynki na pewno podzielają moje zdanie bo tak biegają i się bawią, że nawet nie mam jak ich uchwycić na zdjęciach. Weronika opanowało tę nieuchwytność do perfekcji.


Jest trampolina, małpi gaj (całkiem spory), basen z kulkami, zjeżdżalnia, autka-jeździki, lale, wózki i sporo innych atrakcji dla maluchów.

Czas minął nam bardzo szybko ale nawet nie było protestów gdy trzeba było kończyć. Dziewczynki były za bardzo zmęczone by marudzić.

W domu szybko zasnęły a my mieliśmy czas dla siebie - chyba najlepsza rekomendacja ;)

Bawilandię w Świerklańcu polecamy, jest na prawdę świetnie przygotowana dla dzieci a i cena nie odstrasza. My na pewno tam jeszcze nie raz wrócimy.

Kochamy Was skarby!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz