9 marca 2014

Elmer i ...Kreska

Jak już pisałam kilka tygodni temu wybraliśmy się wspólnie do pobliskiej biblioteki.
Chcieliśmy by dziewczynki polubily to miejsce (tak jak ja), nauczyły się szanować nie swoje rzeczy i pokochały czytanie. No na razie słuchanie ;)

Biblioteka okazała się także niezwykle przydatna podczas naszej choroby. A to za sprawą książek, które na zmianę wypożyczaliśmy dziewczynkom z J. by móc im umilać czas w pierwszym etapie choroby, kiedy większość czasu leżały w łóżeczkach.

Pewnego dnia przyniosłam im książeczkę o bardzo kolorowym słoniu Elmerze autorstwa Davida McKee. Słoń był mi już znany bo był typowany na gwiazdkowy prezent ale jakoś o nim zapomniałam :( 
Teraz ponownie trafił w moje ręce i na nowo skusił mnie opis na odwrocie książki. A mianowicie sam jego początek ... ulubieniec przedszkolaków na całym świecie .....

No i Elmer przyszedł ze mną do domu i ... to była miłość od pierwszego wejrzenia. Weronice raz przeczytanie książeczki nie wystarcza, dwa też, no może z pięć na dzień to taki limit. Lenuś zaś może długo przeglądać kolorowe ilustracje książki i zachwycać się kolorami bajkowego słonia.

Tak więc Elmer zagościł w naszym domu i cieszymy się z tego, bo dzięki niemu zaczęliśmy rozmowy
z Weroniką o inności, o tolerancji i o tym, że każdy jest wyjątkowy i ma swoje miejsce w życiu. Elmer jako przykład trafia w sedno. Weronika dzięki temu czuje temat i zadaje mnóstwo pytań potrzebnych jej do zrozumienia go, tak całkiem po swojemu.

Elmer stał się także bohaterem naszej ... twórczości ;) Na pamięć już potrafię namalować słonia, słonia małego, słonia starego, dużego czy pyzatego i wychodzi mi to coraz lepiej :)
Ja rysuję, wycinam a dziewczynki malują. Każda swojego - Weronika oczywiście Elmera a Lenuś ... Kreskę.

Dlaczego Kreska? Weronika przyglądając się słoniowi Lenki stwierdziła, że nie może być dwóch Elmerów
i słonia Lenki nazwała Kreską :) Lenuś jak na razie nie protestuje, ona uwielbia malować więc nie ważne co
i kogo byle malować :)



"Elmerowe" rączki. A imię Kreska jak najbardziej adekwatne do Lenusiowego słonia.


Zachęcamy wszystkich do zaprzyjaźnienia się z Elmerem. Nasza przyjażń będzie się rozwijała bo już zamówiłam nasze własne egzemplarze w postaci kolejnych książek do domu. Tym razem na własność by móc zawsze po niego sięgnąć, kiedy tylko tego zapragniemy.

Kochamy Was słonka nasze cudne!

1 komentarz:

  1. My także niedawno przynieśliśmy Elmera z biblioteki :))

    OdpowiedzUsuń