23 marca 2014

Matka jednego dziecka

Taką właśnie mamą byłam w sobotę aż do godziny 17.

Weronika w piątek po przedszkolu pojechała do babci Eli i jak zapowiadała zostanie tam ... 2 tygodnie ;) Jeszcze w drzwiach przypominała nam i ostrzegała :) , że mamy po nią nie przyjeżdzać ;)

A co się stało ? Moja córeczka zatęskniła za mamą, tatą i siostrzyczką i wróciła już w sobotę :)
Prawdę mówiąc my też tęskniliśmy :(

Wcześniej już sobie zaplanowałam, że ta sobota będzie dniem Lenusi. Mamy i córeczki - tatusia większość czasu nie było bo załatwiał ważne sprawy związane z budową.

Miały być zabawy, spacerki, przytulanie i robienie wszystkiego na co tylko Lenuś ma ochotę a do tego 100% uwagi poświęconej tylko jej :)

I tak właśnie było :)

Wszystko powoli, w nieśpiesznym tępie poczynając od wstania (godz. 9.00!), śniadanko, wyjście na małe zakupy spożywcze, spacerek w wózku z dwoma przerwami na wybieganie się na placach zabaw (tak, tak dwa różne), powrót do domku, drugie śniadanko, przytulańce i drzemka.

Uwielbiam takie dni z moimi córeczkami, dwiema na raz. Lubię też dni, które mogę spędzić tylko z jedną z nich. Wtedy bardziej mogę się wsłuchać w tylko jej potrzeby, być tylko dla niej i z nią.

Odkąd zostałam mamą dwójki maluchów mam ciągłę wyrzuty sumienia, że ktoś/coś jest kosztem tej drugiej. Najcześciej, że "dla jednej" jest kosztem "dla drugiej" :( Chyba nie ma takiego dnia bym tego nie analizowała.

Czy inne mamy dwójki też tak mają ? Powiedzcie, że tak. Choćby, że czasami ...

Wśród przyjaciół czy znajomych jesteśmy jedynymi rodzicami dwójki. Często nas pytają jak dajemy radę i że nam zazdroszczą ale też podziwiają.

Zawsze wtedy odpowiadam, że naprawdę nie jest źle, że wcale nie jesteśmy tak zmęczeni i że z dwójka da się także dużo. Ale tego my sami dowiedzieliśmy się gdy zostaliśmy rodzicami również Lenki. Dlatego nie śmieszą i nie dziwią mnie teksty koleżanek jakie to one zmęczone przy jednym dziecku. Ja też byłam, my byliśmy. I ciągle zabieganiu, bo czasu mało.

Teraz zwolniliśmy, więcej czasu spędzamy razem. I co najważniejsze jesteśmy mniej zmęczeni niż przy jednym dziecku i WIĘCEJ NAM SIĘ CHCE.

Nie lubię "litości". Oj, jacy biedni. Z dwójką muszą się męczyć. I to z taką małą różnicą wieku. Współczujemy. Takie rzeczy na prawdę nas spotykają, na szczęście rzadko.

"Podziwiania" też nie. Co to jest dwójka dzieci? Kiedyś to takie minimum. A podziwiać za to, że ma się dzieci? To i rodziców jedynaka, dwójki, trójki,.... Wszystkich! Bo to taka sama słodko-ciężka "praca".

Jednak chylę czoła rodzicom trójki, czwórki, ... których spotykaliśmy na spacerach, w zoo i w górach. I my im zazdrościmy! Zazdrościmy fajnych dzieciaków, fajnych rodziców dzieciakom i tego, że im się CHCE.

Ale się rozpisałam a miałobyć o dniu Lenki.

Byłyśmy na dwóch fajnych placach zabaw - jeden dobrze nam znany na MOSiR-ze a drugi nowo odkryty przy szkole na sąsiednim osiedlu.

Ten nowo odkryty bardzo nam przypadł do gustu, zadbany, czysty i wyposażony w nowe atrakcje. Jedyny minus to brak piaskownicy. Na szaleństwa zjazdowe i inne akrobacje w sam raz. A do piaskownicy można podejść na ten na MOSiR-ze.

Lenka się wybiegała i wybawiła choć jej było mało. Ciężko ją było namówić na powrót do wózka i domku.

Po drzemce i powrocie Weroniki poszliśmy już we czwórkę na nasz przyblokowy plac zabaw. Głównie czas spędziliśmy w piaskownicy. Siedzieliśmy tam można powiedzieć aż noc nas zastała.

Ze spaniem nikt nie miał problemu ....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz