15 maja 2014

Krasnale we Wrocławiu

W drugi dzień tegorocznej majówki wybraliśmy się z naszymi krasnalami do miasta krasnali czyli ... Wrocławia  :)

Przed odwiedzeniem tego miasta szczególnie z dziećmi polecam zajrzeć na stronę Miejsca Dzieci.

J. pomagał wujkowi w remoncie mieszkania a ja razem z ciocią Mileną, która wybrała się razem z nami i naszymi maluchami spacerowałyśmy szlakiem krasnali po mieście.

Trudno mi powiedzieć ile jest aktualnie krasnali we Wrocławiu bo co jakiś czas ich liczba rośnie. Z mapy, którą zakupiliśmy na miejscu dowiedzieliśmy się, że 212. Sprawdzając jednak tę informację w internecie już po powrocie doczytałam, że jest ich więcej.

Niestety pogoda nie za bardzo nam sprzyjała więc nasze pierwsze kroki zostałyśmy zmuszone skierować do Galerii Dominikańskiej. Wykorzystałyśmy ten czas jednak na wczesny obiad.

Kiedy tylko przestało padać podążyłyśmy szlakiem krasnoludków. Takich szlaków we Wrocławiu jest kilka bo tak naprawdę każdy może i tworzy własny. My także utworzyłyśmy a raczej sam nam się stworzył całkiem spontanicznie nasz własny szlak. Na początku nasza trasa, która powstawała w czasie drogi jeszcze w samochodzie z mapą i wydrukowanymi informacjami ze strony w/w miała jakiś zarys i w miarę stałe punkty. Jednak życie a dokładniej dziewczynki nam ją zmodyfikowały ale po kolei ...

Ruszyłyśmy i prawie pękłyśmy ze śmiechu kiedy zobaczyłyśmy nasze odbicie w witrynie sklepowej :) Ja niosłam Lenę w chuście na przodzie a na plecach miałam plecak i oczywiście przez ramię przewieszony aparat. Milena pchała obładowany do granic wózek z opatuloną Weroniką a sama także miała plecak i małą torebkę przez ramię. Dla nas wyglądało to komicznie :)



Udałyśmy się w kierunku rynku i już na ulicy Wita Stwosza wypatrzyłyśmy parę krasnoludków, które wspinają się na okno należące do jednej z restauracji. Z kolejnymi krasnali już nam tak łatwo nie idzie. Spoglądamy na naszą kserówkę i jakoś się udaje.



Przecinamy rynek w poszukiwaniu informacji turystycznej by zaopatrzeć się w porządną mapę. I tu niespodzianka- kolejny krasnoludek. Dziewczynki ożywiają się z każdym kolejnym małym ludkiem. Nie mam mowy już o wózku czy chuście.

No i właśnie tu nasza trasa, nasz plan legnie w gruzach. Dziewczynki przejmują dowodzenie i co? Co rusz napotykamy na krasnala. Patrzymy z ciotką po sobie, chowamy nowo zakupioną mapę i ... ruszamy za zachwyconymi naszymi krasnalami. Z ich wysokości pewnie lepiej widać te krasnale - tak sobie tłumaczymy te nasze gapiostwo ;)




Dziewczynki biegają, piszczą z zachwytu i witają się z każdym napotkanym krasnalem. Każdy z nich zostaje także solidnie pożegnany. Lenuś słodko powtarza "papap" z kilkanaście razy i tyle też do niego się wraca.





Po pewnym czasie jakoś udaje mi się ją zamotać w chustę i malutka przysypia a my robimy sobie przerwę na ciepłą herbatkę w przytulnej kawiarni. Lenuś śpi, Weronikę roznosi energia a my popijamy herbatkę. Cioci jakoś udaje się okiełznać Weronikę i razem czytają zabrane z domu książeczki.

Po przebudzeni Lenki i jej posiłku ruszamy kontynuując nasze poszukiwania.



Robi się także cieplej :) Tym przyjemniej nam się spaceruje i wypatruje kolejnych krasnali. A jeszcze kilka ich spotykamy.








Nasz prawie 6 godzinny spacer zakończył telefon od taty. Czas wracać.





Na pewno wrócimy. Bardziej przygotowane :) Wtedy żaden krasnal nam się nie schowa!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz