27 czerwca 2014

Gra w kolory


Przedstawiamy nasz pomysł na naukę kolorów - bardziej dla dwulatka niż czterolatka, który podstawowe kolory już powinien znać. Nauka przez zabawę, czyli to co lubimy najbardziej :)

Pewnego długiego, chłodnego dnia nie mając już innych pomysłów na zajęcie dziewczynek wyciągnęłam z szuflady woreczek z klamerkami do suszenia prania (50 sztuk). Pomysł banalny!

Dziewczynki wysypały zawartość woreczka na podłogę i już zaczęła się zabawa. Akurat nasze klamerki są w podstawowych kolorach czyli niebieskim, czerwonym, zielonym i żółtym.


Weronika przypomniała nam te kolory a ja jeszcze raz powtórzyłam nazwy kolorów i dokładnie po jednej klamerce z różnego koloru pokazałam Lence.
Następnie wybrałyśmy czterech przedstawicieli każdego koloru - po jednym z danego koloru i powstały cztery drużyny - niebieska, czerwona, zielona i żółta.
Lenka uważnie śledziła każdą klamerkę i była bardzo skupiona na zadaniu.

A zadanie dziewczynek polegało na losowaniu jednej klamerki i dołączenie jej do odpowiedniej grupy czyli zielona klamerka do zielonej drużyny. Losowanie odbywała się z zamkniętymi oczkami, co dodawało tajemniczości naszej nauce :)


Lenka dawała sobie świetnie radę, ani raz się nie pomyliła. Bacznie obserwowała Weronikę i od razu wiedziała na czym polega jej zadanie. Byłam z niej dumna!
Nie jest to zabawa na całe popołudnie bo ile razy można robić to samo? Jednak tak do pół godziny daje radę.

Następna część naszej zabawy polegała na sprzątnięciu klamerek :)

Dziewczynki wybrały sobie po miseczce do których wrzucały klamerki, które ja kolejno wywoływałam. Weronice mówiłam nazwy kolorów, które mają się teraz znaleźć w misce a Lence pokazywałam konkretną klamerkę i prosiłam by taką włożyła do swojej miseczki.
Możliwości zabawy z klamerkami jest sporo. My mimo słonecznej pogody często do niej wracamy.
Duży plus tej zabawy to ... jest to bardzo czysta zabawa :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz