18 lipca 2014

Wrocław na piechotę ...

Do Wrocławia wracamy dość często głównie w celach towarzyskich i na krótko. Dlatego tak mało o nim piszemy tutaj.

To piękne miasto jest dla nas miastem szczególnym - tatulek mieszkał i studiował tutaj, to z tym miastem wiążą się jego najlepsze młodzieńcze;) wspomnienia. Dla mnie - to do Wrocławia (a gdzie indziej?!) po raz pierwszy zabrał mnie J. 

Od początku zauroczył mnie tym miejscem choć jakoś nie skupialiśmy się wtedy na walorach Wrocławia a raczej na tym studenckim życiu. Odwiedziny u grona znajomych J. także raczej nie polegały na zwiedzaniu takim turystycznym Wrocławia.

Zawsze były wypady na rynek, na Ostrów Tumski ale takie mało poznawcze. Nie zmienia to jednak faktu, że Wrocław pokochaliśmy!

Tym razem nasz wypad miał być inny i był :) Zacznijmy od tego, że był dłuższy niż zwykle bo wyjechaliśmy w piątek zaraz po pracy a wróciliśmy we wtorkowy wieczór.

Zapraszamy więc do Wrocławia, na spacer naszym tempem i naszymi oczami :)

Mieszkaliśmy bardzo blisko Ostrowa Tumskiego więc od tej najstraszej części Wrocławia zaczęliśmy nasz spacer. Naszym pierwszym celem była okazała Katedra św. Jana Chrzciciela - warto zadrzeć głowę do góry by przyjrzeć się pięknym wykończeniom oraz wieżą katedry a także udać się na spacer wokół niej.


Zanim udamy się dalej wjeżdżamy na jedną z wież! Widok - zapiera dech. Dziewczynki odważne choć Weroniczka bardzo ostrożna i szybko chce wracać i ... wjechać ponownie ;)


Gotycka Katedra z barokowymi detalami robi wrażenie jak i jej historia (tutaj odsyłam do internetu). W środku wież można zobaczyć zdjęcia zniszczonej katedry. 

Ulicą Katedralną dochodzimy do Mostu Tumskiego - potocznie zwanego mostem zakochanym, ze względu na liczne kłódki, które zostały na nim zamieszczone przez zakochane pary :)



Na bulwarze wyspy Piasek robimy nieplanowaną przerwę (ile takich jeszcze przed nami:) ). Dziewczynki wpadły w zachwyt na widok turystycznych statków. One podziwiają statki a my Zamek oraz wieżę kościoła.


Wolnym krokiem, bardzo wolnym przechodzimy obok Hali Targowej - charakterystyczny budynek i tak docieramy na plac Nowy Targ a tam na leżankach mamy kolejną przerwę. Teraz trzeba coś zjeść no i napić się - słońce grzeje.

Na owoce tylko do Hali Targowej!



Po drodze spotykamy krasnale - obok nich nie da się przejść obojętnie.


Po zasłużonej przerwie docieramy na Rynek - dla mnie najpiękniejszy rynek w Polsce. Spacerujemy już kolejny raz zachwycając się pięknym ratuszem, budynkiem muzeum oraz malowniczymi kamiennicami okalającymi rynek. 


A razem z nami tłumy ludzi, różnojęzycznych :) Wrocław jest bardzo popularnym polskim miastem także wśród obcokrajowców. I dobrze!


Dziewczynki biegają i co jakiś czas trafiają na swoich starych znajomych czyli krasnoludki. I znów piski i zachwyty nie mają końca.

Chwila relaksu i odpoczynku dla zmęczonych, małych nóżek.



Po obiedzie kontynuujemy spacer i zmierzamy w kierunku Parku Mikołaja Kopernika, gdzie znajduje się ... kolorowa karuzela. Kiedy byliśmy pierwszy raz tutaj z Weroniką była za malutka na taką atrakcję ale teraz już nie. 

Park bardzo wyładniał od naszego ostatniego pobytu - czyste alejki, sporo ławeczek i bardzo fajny plac zabaw.

My zaczynamy od karuzeli 


a kończymy na placu zabaw.


Mimo godziny 17 (z domu wyszliśmy po 9) dziewczynki mają nadal duży energii na zabawę. Chyba nic je nie zmęczy, w przeciwieństwie do nas. Chyba już za starzy jesteście ;) Postanawiamy, że po zabawie będzie kontynuować spacer nadal wolnym krokiem ale w stronę mieszkania.

Zatrzymujemy się jeszcze na rynku - dziewczynki nadal biegają! a my spokojnie siedzymy pod pręgieżem i obserwujemy nasze maluchy co by nikogo nie stratowały i siebie nawzajem.


Przechodząc nie pamiętam już którym z kolei mostem przyglądamy się leniwie płynącej barce.


Spacer dnia dzisiejszego kończymy na cichej uliczce Kaniona na Ostrowie Tumskim.


Wrocław robi wrażenie za każdym razem - na mnie na pewno. Taki leniwy spacer pozwolił nam przyjrzeć się znanym nam miejscom dokładniej i dłużej się przy nich zatrzymać.

Możliwości spacerowych we Wrocławiu jest mnóstwo - choćby każda uliczka odchodząca od rynku kryje wspaniałe kamiennice. 

My wróciliśmy kolejny raz zachwyceni tym miastem i jeszcze nie mamy dość. W nocy kiedy dzieci już spały dlugo czytałam jeszcze o ciekawej historii miasta.


6 komentarzy:

  1. Uwielbiam Wrocław, mam do niego duży sentyment. Dlatego z tym większą przyjemnością poczytałam relację :-) Wycieczka udała Wam się super!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wrocław piękny i do tego pogoda cudna!

    OdpowiedzUsuń
  3. We Wroclawiu jeszcze nas nie bylo. Zachecasz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na pewno Wam się spodoba! Nasze zdjęcia nie oddają jego uroku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zachęciłaś i nas! :) Dziewczynki są cudowne a ich zdjęcia z krasnalami rewelacyjne!!!

    OdpowiedzUsuń