22 sierpnia 2014

Odpust u babci Anny

Od jakiś dwóch lat planowaliśmy wybrać się na tę uroczystość ale jakoś zawsze nie po drodze nam było :( Już nie wspomne ile razy jechaliśmy na Nikiszowiec ... bo odpust u babci Anny odbywa się właśnie na Nikiszowcu, magicznym osiedlu górniczym w Katowicach.

Tym razem jednak udało nam się tam dotrzeć, z czego bardzo się cieszymy. A, że mamy nadmiar czasu wolnego ;) przed wyjazdem (pakowanie to jest to co w wyjazdach lubię najmniej) podzielimy się krótko naszymi wrażeniami i zdjęciami z tej bardzo ważnej uroczystości.

Warto odwiedzić Nikiszowiec nie tylko tego dnia a może właśnie lepiej także innego dnia, kiedy żadne kramy czy dekoracje nie zasłaniają urokliwych bloków mieszkalnych tzw. familoków. Bardzo ciekawa jest historia powstania tego robotniczego osiedla dlatego zachęcam do odwiedzenia strony Nikiszowiec.

Parkujemy samochód poza głównymi zabydowaniami osiedla (ulica Giszowicka) ale zaraz przy wejściu na ulicę św. Anny, która to podążamy pod kościół, oczywiście pod wezwaniem św. Anny.


Po drodze mamy kilka przystanków - nie tylko na podziwianie czerwonych i ukwieconych parapetów oraz elewacji budynków ale także na bliższe poznanie osiedla od podwórka. A tam plac zabaw.


Przed nami nasz cel.



Docieramy na plac Wyzwolenia - traktowany jako rynek osiedla, gdzie zostały rozmieszczone kolorowe kramy, karuzela, mini scena i inne odpustowe atrakcje. Nie widzieliśmy tutaj aż tyle kolorowej, plastikowej tandety jak to bywa na innych odpustach a głównie piękne rękodzieło oraz handmade'owe produkcje.


Spacerujemy po rynku, zaglądamy w jego różne zakamarki i odpoczywamy w cieniu - dziewczynki na darmowym dmuchanym zamku a my ciesząc oczy ich rozweselonymi buźkami.

Atrakce dla dzieci - zamki, trampolina, strzelanie z łuku i mega wielkie bańki.



Poniżej budynek poczty z ciekawą mozaiką z motywem róż, które symbolizują strój śląski oraz zakład fotograficzny, który działa od 1919 roku.


Bloki mieszkalne osiedla - zamieszkane do dzisiaj przez ludzi, którzy bardzo kochają to miejsce.


Pod krużgankami urokliwa restauracja. W taki upał jaki panował tego dnia idealna na schłodzenie się i smaczny podwieczorek.



Wata cukrowa - Weronika mogłaby zjeść jej kilogramy :)


Kościół św. Anny - widok spod arkadowych krużganków.


Słońce mocno grzeje, dziewczynki wybiegane, pojedzone to czas na powolny spacer w stronę samochodu.


Osiedle zachwyca, porządkiem także.


Wycieczka idealna na popołudnie. Można ją urozmaicić wizytą w pobliskim muzeum, Dział Etnologii Miasta gdzie podpatrzymy dawne życie na Nikiszowcu.

My wybierzemy się tam jeszcze raz na pewno.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz