7 sierpnia 2014

Pierwsze koty za płoty ... pod namiotem w Beskidzie Żywieckim

Niesamowite widoki, zwierzęta wokół, wieczorne ogniska przy dźwiękach gitary, źródełko zamiast bieżącej wody, brak prądu i worka zabawek, słońce i deszcz na zmianę, namiot i masa świeżego powietrza - nic więcej do szczęścia nam nie potrzeba było. 

Szczęśliwe dzieci i wyluzowani rodzice - to suma powyższych składników podczas naszego trzydniowego pobytu na bazie namiotowej.

To był nasz pierwszy pobyt pod namiotem i na pewno nie ostatni. Było cudownie - dziewczynki potwierdzą :) Płacz był kiedy trzeba było wracać do domu.
Atmosfera niesamowita i to nie tylko dzięki pięknym widokom ale także niesamowitym bazowym. Pozdrawiamy i polecamy! 

Weronika i Lenka nigdy nie były tak grzeczne i tak samowystarczalne jak tam. A my? Nigdy jeszcze nie zużyliśmy tak mało energii na pilnowanie i zabawianie naszych rozrabiaków jak na bazie. 

Nasza fotorelacja.

To nasz "dom" na kolejne trzy dni. Po przekroczeniu tych gościnnych "progów" zostaliśmy uraczeni najpyszniejszą herbatką na świecie :)


Kuchnia, jadalnia i miejsce spotkań w jednym. Tak wygląda zaraz po śniadaniu ... później jest zdecydowanie czyściej :)


Taki widok na bazę ma krowa Izaura :) Dziewczynki przez kolejne trzy dni z przejęciem oglądały jak krowa "daje" mleko.


Ale zacznijmy od początku ... schodzimy do bazy. Weronika cały czas samodzielnie maszeruje. Lenka potrzebowała małej pomocy ale też dzielnie dawała radę sama.


Pierwsze zachwyty ... namiotem.


 Zabawki domowe zbędne ... inne same się znalazły.



Spacer do żródełka ... po zapasy wody i na poranne mycie.


Odwiedziny u sąsiadów .. tuż obok bacówka i stado owieczek wraz z koziołkami. Jedna z głównych atrakcji dla dzieci. Na bazie dziewczynki miały też towarzystwo innych dzieci - Mikołaja i Franka, rodzeństwo. 


Jedni długo nie mogą wstać a drudzy już powoli szykują się na drzemkę.


Bendoszka czeka i .. obiad w Schronisku na Przegibku.
Drugiego dnia maszerujemy, naszym celem jest Bendoszka Wielka. Droga z dwójką maluchów nie jest łatwa - długie podejście pod górę z małymi obciążeniami daje w kość. Dajemy jednak radę - radość i satysfakcja ogromna. Nagrodą są pyszne naleśniki w schronisku.


Po drodze kilka, kilkanaście przerw na maliny prosto z krzaka. Pychota:)


Bendoszka zdobyta! Pełne krzaki jagód wokół:)


Schodzimy do schroniska. Kamyki są bardzo interesujące ;)


Docieramy do schroniska a tam miła niespodzianka w postaci małego kącika zabaw. Jedyny minus to to, że kącik jest zaraz obok okienka z wydawanym jedzeniem, często gorącym. No ale nic - pilnować trzeba zawsze. Przed schroniskiem zjeżdzalnia :)


Pojedzeni i wybawieni szykujemy się do powrotu. A tu nagle zaczyna się mega ulewa, która przechodzi w burzę. Czekamy i czekamy co jakiś czas zerkając w niebo ...


Bardzo powoli się przejaśnia i decydujemy się na ruszenie w drogę powrotną.


Maliny - punkt obowiązkowy!


Nowe pokłady energii - skąd ?! Może to te maliny tak działają?


Najlepszy plac zabaw pod słońcem ... po deszczu ;) Kiedy docieramy do bazy dziewczynki szaleją z chłopcami w kałużach a my raczymy się herbatką i odpoczywamy. Radość nieskończona!


A wieczorem wczesna kolacja. Czekamy na ognisko i wtedy będzie kolacja właściwa :) Czyli kiełbaski :)


A następnego, niestety naszego ostatniego dnia od rana ulewa ... My już przyzwyczajeni jednak do nagłych zmian pogody i żaden deszcz nam nie straszny. Czekamy jednak na małe przejaśnienie by dojść do auta i zanieść nasze rzeczy.


Niestety czas wracać :( Nie możemy się już doczekać ... następnego razu:)


Czas minął szybko. Zdawałoby się, że dni w takim miejscu są do siebie bardzo podobne. Niby podobne ale ... no właśnie jest ale ... głównie to pogoda rządzi tym miejscem i od tego zależy jak dany dzień, dana godzina wygląda. Zadania do wykonania te same ale często w różnych okolicznościach. 
Obok zadań i czas na przyjemności się znajdzie ...


No ale co tu robić CAŁY dzień ? - można by się zastanawiać. Mnóstwo rzeczy do robienia. Oprócz stałych obowiązków - przyniesienie wody oraz drewna, rozpalenie ognia w piecu oraz utrzymanie porządku, to co tylko chcemy! Rozmowy, śpiewy, przyglądanie się owieczkom, patrzenie w niebo, góry, zabawa w kałuży, bieganiu bez celu, huśtanie, leżenie w hamaku, ....

Czas wypełniony po brzegi :) Komputer, tv czy inne "umilacze" czasu - dobrze, że nie ma prądu ... bo i tak nie ma na to czasu ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz