7 września 2014

Jeteśmy w domu

Po równo 16 dniach (jeśli dobrze policzyłam;) ) wróciliśmy do domu. Cali, zdrowi, szczęśliwi i bogatsi o nowe przeżycia oraz wrażenia z nowo poznanych miejsc.

Wróciliśmy prawie dwa dni wcześniej :( Padało i padało więc zdecydowaliśmy, że wracamy wcześniej. Szkoda pieniędzy na noclegi a można je przecież innaczej spożytkować.

Na razie tak chaotycznie ale to mi się akurat nasuwa.

Dziewczynki spisały się na medal jeśli chodzi o podróżowanie samochodem. Poza autem były różne małe spięcia głównie między nimi obiema ale daliśmy radę. W sumie bez tych spięć to chyba by nie dały rady - nasze dzieci już taką mają i oczywiście świata poza sobą nie widzą :) To, że są razem dużo spraw nam teraz ułatwia czy samo przemieszczanie się właśnie czy ich wspólne zabawy, które pozwalają nam trochę poprostu odpocząć. Minusy też oczywiście są, jak wszędzie - by nie doszło do kolizji nasz wzrok i słuch muszą być bardziej wyczulone a reakcja szybsza.

Małe streszczenie naszych "słoweńsko - chorwacko - hercegowińskich" (bo tej część Bośni i Hercegowiny udało nam się trochę przypatrzeć ).

Wyjechaliśmy 23 sierpnia dokładnie o 21.30 z domu.

Naszym pierwszym celem była Słowenia czyli tranzytem przejechaliśmy kolejno przez Czechy i Austrię by po przekroczeniu granicy malowniczo położoną drogą wijącą się wśród gór zawitać w Bledzie.

W Bledzie i jego okolicach spędziliśmy równo trzy dni.

W środę w środku nocy ruszyliśmy na podbój Chorwacji, za główny cel obierając Dalmację Środkowa. Na kolejne 10 dni zamieszkaliśmy w uroczej miejscowości położonej nad samym Adriatykiem. Tutaj spędziliśmy czas na odpoczynku - plażowanie, spacery i wspólne biesiadowanie :)

Ponieważ plażowanie nie jest nigdy naszym głównym celem wakacyjnym poznawaliśmy także okolice bliższe i dalsze Tucepi. W Tucepi wybraliśmy się na krótki rejs łodzią, wjechaliśmy stromą ale bogatą w piekne widoki drogą do Srida Sela, małej miejscowości leżącej w masywie Biokovo, wdrapaliśmy się do innej małej, prawie opuszczonej już wioski Podstup. Odwiedziliśmy także Split oraz Omiś a na koniec zawitaliśmy do Dubrownika.

Z Dubrownika udaliśmy się w kierunki Bośni i Hercegowiny. Wizytę w tym dość młodym ale jakże niezwykłym kraju  rozpoczęliśmy od jego głównego kurortu nadmorskiego czyli Neum. Później udaliśmy się w kierunku Mostaru - nieformalnej stolicy Hercegowiny. Tutaj pogoda już zaczęła krzyżować nasze plany :( W planach mieliśmy Wodospady Kravica i Pocitejl ale niestety musieliśmy stanąć na poboczu bo tak lało, że nie dało się jechać.

Ruszyliśmy więc do Mostaru licząc na spokojniejszą aurę. Tutaj także lało ale mimo to zdecydowaliśmy się tutaj przenocować i przeczekać to załamanie pogody.

W Mostarze spędziliśmy można powiedzieć pełny dzień z noclegiem włócząc się po jego urokliwych ale a także często przypominających jego burzliwą historię ulicach.

Pogoda nie dała jednak za wygraną :( I tak musieliśmy zmienić nasze plany. Udaliśmy się wzdłuż pięknej i imponującej Neretvy w kierunku Banja Luki z myślą, że jak tylko pogoda pozwoli zatrzymujemy się i zwiedzamy co będzie po drodze :)

Deszcz raz padał raz nie i kilka przystanków w pięknych okolicach udało się zrobić ale to i tak nie to na co liczyliśmy czyli dłuższy pobyt w tych pieknych okolicach.

Opuściliśmy Bośnię i Hercegowiną trochę zawiedzeni pogodą i z niedosytem wrażeń by udać się do domu.

Jesteśmy jednak pewni, że tutaj wrócimy na dłużej. Ten kraj nas zafascynował.

Tutaj pojawi się bardziej szczegółowy plan : cdn.

2 komentarze:

  1. Mamy bardzo podobnie- pojechać gdzieś, żeby TYLKO plażować? Oszalałabym :) Wszyscy byśmy oszaleli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To byśmy się dogadali :) Plażować to ja lubię ale nad jeziorem 10 km od domu ;) Wakacje lubię pozwiedzać z przerwą na krótkie plażowanie, głównie dla dzieci.

      Usuń