10 września 2014

Słowenia zachwyca - Bled oraz wąwóz Vintgar :)

Po raz pierwszy udało nam się punktualnie wyjechać z domu. Pewnie w dłużej mierze miał na to wpływ fakt, że nie jechaliśmy sami, tym razem :)
Na podróż wybraliśmy noc aby dziewczynki przespały większość czasu a ruch na drodze był mniej uciążliwy. I tak też się stało więc przed 9 byliśmy na miejscu.


Naszym pierwszym celem był Bled, urocze miasteczko leżące nad jeziorem o tej samej nazwie. Po małych poszukiwaniach dogodnego parkingu udaliśmy się na krótki spacer nad brzeg jeziora. 


Widoki zachwyciły nas od pierwszej chwili - granat wody, zamek na skale a wokół malownicze Alpy Julijskie. 


Podczas poszukiwań parkingu udało nam się już coś zobaczyć z okien samochodu i wiedzieliśmy, że tutaj nam się spodoba. Bled mimo tego, że jest bardzo turystyczną miejscowością ma swój urok i jedną z jego zalet oprócz jeziora jest bliskość wielu atrakcji tej części Słoweni.


Długo jednak nie nacieszyliśmy się tymi widokami ponieważ rozpadało się :( Udaliśmy się więc do zarezerwowanego apartamentu (jedyne noclegi, które zaklepaliśmy jeszcze w Polsce). 

Szybko znaleźliśmy nasz pensjonat, rozlokowaliśmy się w apartamentach i ... czekaliśmy aż przestanie padać. Część ekipy poszła spać w tym nasz tatulek. Ja zajęłam się dziewczynkami i co chwilę wspólnie zerkałyśmy przez okno czy już można wyjść. 

Tak zerkałyśmy, że po pewnym czasie przeniosłyśmy się z zabawą na balkon. Dziewczynki bawiły się zabranymi z domu zabawkami (wiele ich jednak nie miały) a ja podziwiałam widoki i zaklinalam pogodę. 

W końcu przestała padać i w tym samym momencie nasz tata wstał (hmm ... może mogłyśmy go wcześniej obudzić ...). Idziemy na spacer :)

Do centrum mamy blisko więc spacer nie powinien nam zająć wiele czasu a jednak ...


Docieramy nad jezioro. Dziewczynki karmią kaczki i łabędzie, które możemy tam spotkać w dość sporej ilości. 


Jedną z głównych atrakcji samego Bledu jest rejs na wysepkę jego jeziora, gdzie znajduje się kościół o którego powstaniu istnieje kilka ciekawych legend. Jedno jest pewne - trzykrotne uderzenie w tamtejszy dzwon spełnia życzenia ;) Na wyspę można udać się m.in. pletną czyli tradycyjną, drewnianą łodzią napędzaną siłą mięśni wioślarza za pomocą dwóch wioseł (koszt za osobę 12 euro). 

Przymierzaliśmy się do tego rejsu dwa razy ale ... Lenka nie chciała wejść na nią :( Musieliśmy sobie darować tę atrakcję ale polecemy bo myślę, że warto.

Okolo godziny 20 byliśmy wszyscy już bardzo zmęczeni dlatego szybko wróciliśmy do pokoi by położyć się spać. 

Następnego dnia wybraliśmy się do wąwozu Vintgar, bardzo popularnego ale i malowniczego wąwozu położonego w niedalekiej odległości od Bledu. 


Nasz spacer po zawieszonych nad wodą kładkach zaczynamy od wsi Podhom (można rozpocząć także z drugiej strony, czyli od końca lub od początku dla innych). Sama droga do wsi jest warta przejechania - niesamowite góry, zieloniutkie łąki i wszędobylskie krowy. Głowa kręci się nam na wszystkie strony ;)


Parking przed wąwozem jest bezpłatny, wstęp do już tak (dorośli 4 euro, dzieci do 15 lat 2 euro, maluchy do 6 lat 0,8 euro). 



Od razu napiszę, że warto. Widoki cudne, dziewczynki zachwycone. Weronika co chwilę powtarza "ale pięknie". Kładki, mostki, schody przytulone do skał wiszą nad wrącą wodą rzeki Radovna. Spacerujemy i podziwiamy. Lenka zasypia w wózku - da się przejechać całą trasę w wózku ale łatwo to nie jest ze względu na liczne schody i wąskie kładki.


Na koniec dochodzimy do wodospadu Sum. 


Nie jest jakoś bardzo spektakularny czy wielki a kiedy my tam byliśmy unosiła się nad nim malownicza tęcza :) W drogę powrotną udajemy się tą samą trasą choć można iść dalej i wrócić innym szlakiem.


Wszyscy jesteśmy bardzo zachwyceni wycieczką. Wracamy na parking wolnym krokiem i robimy sobie krótką przerwę na drugie śniadanie na pobliskim placu zabaw. Dziewczynki wraz z Szymkiem się bawią co jakiś czas coś przekąsając a my planujemy co robimy dalej. 

Pogoda bardzo słoneczna więc postanawiamy to wykorzystać. Samochodami udajemy się na objazd jeziora i po drugiej dla nas stronie mamy drugie podejście do rejsu. Jednak nic z tego, nie chcemy męczyć Lenki więc udajemy się na spacer po okolicy i pyszne lody. 

Wieczorem ponowny spacer do centrum i nad jezioro. 


Przed nami kolejny dzień. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz