24 września 2014

Trochę słońca, trochę deszczu

Nasz wyjazd obfitował właśnie w takie pogodowe niespodzianki. Dni bez deszczu było zdecydowanie mniej choć nie każdy z nich był tzw. plażowy. 

Jednak i w te gorsze dni trzeba coś robić. Siedzieć z dwójką maluchów, które rozpiera energia i to nie tylko dlatego, że są na wakacjach w małym mieszkaniu z góra czterema zabawkami (bajki je nadal nie interesują) to jak dożywocie ;) 

Sami siedzieć w mieszkaniu też za bardzo nie lubimy więc wychodziliśmy i poznawaliśmy bliżej okolice.

W mieszkaniu siedzieliśmy tylko wtedy, kiedy deszcz uniemożliwiał wyjście bo ciężko się idzie z dzieckiem na rękach w deszczu, w wózku ono moknie jeszcze bardziej a kiedy idzie na własnych nóżkach idziemy wolniej czyli bardziej mokniemy, ...

Ale kiedy przestawało padać na tyle by można było spacerować zakładaliśmy asekuracyjnie kurtki przeciwdeszczowe i ruszaliśmy ... na plażę. 

A tam żadna pogoda nie psuła zabawy.



Ciężkie chmury szły z gór a z wysp położonych przed nami deszcz. Widać było jak tam już pada i jak ulewa zbliża się do lądu.



A jak już padało na dobre, wracaliśmy do mieszkaniu naszego bądź naszych towarzyszy i czekaliśmy by znów można było wyjść.


A przed nami jeszcze Split, Omiś, Dubrownik i ... Bośnia i Hercegowina.

Akurat pogoda załamała się przy końcówce naszego pobytu w Chorwacji. No i zaczęliśmy się zastanawiać czy wtedy już jej nie opuścić i jechać dalej. Niestety prognoza pogody dla Bośni czy innych rejonów Chorwacji była jeszcze gorsza. Dlatego zostaliśmy, na szczęście załamanie pogody nie trwało długo więc jeszcze dziewczynki przed wyjazdem miały czas na nacieszenie się morzem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz