6 października 2014

Opole ... na chwilę

Odwiedzić Opole planowaliśmy już nie raz, głównie ze względu na bardzo zachwalane wśród znajomych zoo oraz skansen wsi opolskiej.

No i nadarzyła się okazja kiedy w lipcu wracaliśmy z Wrocławia. Na autostradzie korek i to spory - o czym slyszymy już we Wrocławiu - wybieramy więc inną trasę. Z autostrady zjeżdzać się nie chce ale teraz przecież sama droga zaprowadzi nas do Opola. 

Korzystamy zatem z tej okazji by przespacerować się po opolskim rynku. 


Dziewczynki akurat zaczęły być zmęczone monotonną jazdą więc dobrze się składa. Parkujemy samochód pod Wieżą Piastowską (znajduje się tutaj taras widokowy) i przez most na Młynówce zmierzamy na rynek.


Po prawej stronie widzimy słynny most groszowy, inaczej zwany mostem zakochanym lub zielonym mostkiem. Przechodzimy obok Kościoła Świętej Trójcy i jestesmy już na rynku.


Dziewczynki zmęczone więc inne atrakcje nie wchodzą dzisiaj w grę. Spoglądamy więc na ratusz miejski, który aktualnie jest siedzibą władz miasta. Oglądamy kamiennice okalające rynek i ... kiedy puszczamy rączki Weroniki a Lenkę z rąk okazuje się, że siły nagle wróciły. Cud jakiś, aaa nie to widok lodów z budki.


Siadamy więc na jednej z ławeczek i zjadamy pyszne lody. Ja miałam jeszcze ochotę na muzeum wsi opolskiej, reszta rodzinki jednak zgodnie stwierdziła "innym razem". 


Do Opola koniecznie musimy wrócić, na dłużej by wdrapać się na wieżę, przyjrzeć się z bliska licznym mostom oraz wyspą Opola a także odwiedzić zwierzęta w zoo i wspomniane już muzeum. 

Lody zjedzone więc kontynuujemy nasz spacer. Zaglądamy w uliczki przyległe rynkowi i zataczając koło wracamy do samochodu.

Jest po 18 czas wracać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz