9 lutego 2015

Kościelisko zimową porą


Jak dla mnie najpiękniej zima ze swoją śnieżnobiałą szatą prezentuje się w górskiej scenerii, dlatego co roku staramy się choć na chwilę tam właśnie ją spotkać. W tamtym roku krucho było wszędzie ze śniegiem, co postanowiliśmy odbić sobie w tym.
Udało się nam wyprosić ;) dwa dni urlopu by na cztery dni wyskoczyć do Kościeliska. małej podhalańskiej wsi usadowionej tuż u podnóża Tatr. Miejscowość ta jest w cieniu Zakopanego i chwała jej za to bo dzięki temu jest tutaj mniej ludzi, piękniejsze widoki, spokojniej, bardziej górsko i po góralsku. I niech tak zostanie :) 

Z Kościeliska także mamy bliżej do wielu pięknych dolin tatrzańskich, w sam raz na wyprawy zimowe z dzieciakami.

Nasz pobyt głównie kręcił się wokół sanek :) Były szaleńcze zjazdy z górki a także długie spacery po malowniczej i śnieżnobiałej okolicy. Zabawy w śniegu, śniegiem i na śniegu także były :) Za dnia dopóki się dało byliśmy na śniegu a wieczory spędzaliśmy na kwaterze wymyślając przeróżne gry rodzinne ;) 

Dawno się tak nie śmiałam jak podczas tych wieczorów. Dziewczynki poznały nowe gry i zabawy - jedną z nich było wymyślanie zadań dla osoby na którą wskaże zakręcona przez innych butelka coli. Tak więc tata robił pompki, Lenka stałą na jednej nodze, Weronika śpiewała a mama wymyślała wierszyki.

Dziewczynki zapomniały jakichkolwiek zabawek więc trzeba było sobie radzić. Mieliśmy tylko książeczkę Kicia Kocia, kredki i dwa notesiki.  

Same także bardzo dobrze weszły w temat nowych zabaw - jazda na nartach po przedpokoju to był ich pomysł. Dziewczynki na nóżkach miały swoje papucie czyli buty narciarskie a nasze papucie to były oczywiście narty. Za kijki posłużyły kredki :) Swoją pomysłowością bardzo nas zaskoczyły.

To był bardzo udany wyjazd i na pewno jeszcze o nim napiszemy. Głównie o tym co udało nam się zobaczyć.







W takiej śnieżycy było nam wracać do domu.


2 komentarze: