15 lutego 2015

Wracamy do ... nauki ;)


Póki dziewczynki chcą, lubią i same się dopraszają uczymy się cyferek, literek a ostatnio także angielskich słówek. Nie wspomnę już, że namiętnie przeglądają mapę Polski oraz świata by zasypywać nas mnóstwem pytań w stylu gdzie, kto mieszka i co robi. Głównie chodzi o zwierzęta.

Nauczycielem nie jestem więc nie za bardzo wiem kiedy i co dziecko w danym wieku powinno umieć. Ale wiem co interesuje moje córki i na jakim są poziomie więc staram się te umiejętności w nich rozwijać. A że moje wykształcenie jest ściśle związane z naukami ścisłymi to jakoś nauka cyferek i wszystko co z nimi związane zyskuję naszą większą uwagę ale ... to się zmieni ;) 

Dziewczynki znają już prawie cały alfabet to i pokażemy następnym razem jak go sobie utrwalamy i jak się za jego pomocą bawimy.

W nauce przez zabawę wykorzystujemy różne gry, układanki czy inne gadżety kupne a także te wykonane przez nas. Tymi drugimi dziewczynki nawet są bardziej zainteresowane.

Dzisiaj przedstawiamy trochę zmienioną/ulepszoną zabawę w naukę cyferek od 1 do 10. Wcześniej do nauki wykorzystywaliśmy zakrętki po wodzie - teraz małpki z naszej ulubionej gry Spadające małpki. Druga zmiana to to, że bardziej nasze karty dostosowaliśmy dla Lenki czyli oprócz samej cyfry na karcie znajduje się także odpowiednia ilość "małpek". Kolejna zmiana polega na wzmocnieniu samych kart - czyli zmiana czysto estetyczna.

Do rzeczy jednak.

Dziewczynki miały rozstawione przed sobą karty (na początku od 1 do 5) i kolejno do każdej z nich dokładały odpowiednią ilość małpek.


Weronika układała obok kart, Lenka by sobie pomóc układała na kartach czyli jeden rysunek - jedna małpa. Z tym zadaniem poradziły sobie świetnie.



Weronika miała utrudnioną wersję, ponieważ musiała rozpoznać i nazwać każdą cyfrę. Dopiero później liczyła ilość małpek na rysunku. Często jest tak, że wie ile to jest np. 5 ale nie wie jak ta cyfra jest zapisana. I teraz właśnie nad tym pracujemy.

Następnie za układanie zabrała się mama, której jakoś ciężko szło i porobiła mnóstwo błędów ;) Dziewczynki musiały sprawdzić mamę i w razie potrzeby poprawić - to im przypasowało najbardziej. I z tym zadaniem sobie świetnie poradziły.

Lenka oczywiście ma taryfę ulgową ale muszę przyznać, że świetnie sobie radzi i z wielkim zainteresowaniem oraz zaangażowaniem słucha a także wykonuje kolejne zadania.



Następnym razem pokażemy nasze inne nauko  - zabawy.

2 komentarze:

  1. Super.moja paulina tez teraz domaga sie nauki cyfrrek,chce dodawac i odejmowac-takze wymyslamy dzialania do 10ale faktycznie wieksza trudnosc rozpoznac cyferke niz wskazac odpowiednia ilosc:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie u nas podobnie jest :) Moja Weronika o naukę cyferek dopomina się słowami "mamo kiedy będziemy rozwiązywać zagadki ?" Zwał jak zwał ważne, że wciąga ;)

    OdpowiedzUsuń