1 marca 2015

Dolina Róż - tak blisko bułgarskiego wybrzeża

Niestety w Bułgarii nie jesteśmy ale byliśmy dwa razy dawno temu - w 2005 roku oraz w 2009 roku. Jest to jedyny chyba kraj, do którego mój mąż chętnie by wrócił choćby już ;)

Wśród znajomych (nawet tych którzy tam nigdy nie byli) słyszymy różne opinie o tym kraju - my jednak jesteśmy zdecydowanymi jego zwolennikami jako celu wakacyjnego. Dlaczego?
Zawsze mówię, że dla mnie Bułgaria przypomina troszkę nasz kraj kilkanaście lat temu tylko, że z cieplejszym klimatem. Bułgarskie wakacje kojarzą mi się z dzieciństwem, kiedy wraz z rodzicami spędzałam je nad Bałtykiem. Od razu zaznaczam, że Bułgarię bliżej poznaliśmy od strony mały wsi, wiosek i mniejszych kurortów. Czas szybko biegnie i wiele się zmienia więc pewnie i ta "moja" Bułgaria może nie być taka jaką ją pamiętam. Mimo to chętnie bym tam wróciła :)

Od jakiegoś czasu robię porządki w ubraniach, zabawkach, gazetach i ... zdjęciach - powolne przygotowania do przeprowadzki. I powiem, że na zdjęciach utknęłam ... przeglądam, przegrywam i jeszcze raz przeglądam. Część z nich postanowiłam pokazać na blogu, może komuś się przyda przy planowaniu swoich wakacji, które już wkrótce!

Pierwszy raz do Bułgarii wybraliśmy się autokarem do wtedy małej wioski Obzor. Za drugim razem samochodem do Sozopolu i wtedy udało nam się zdecydowanie więcej zobaczyć.

Dolina Róż to kraina rozciągająca się miedzy dwoma pasmami górskimi - Starej Płaniny oraz Srednej Gory. Bardzo malownicza, spokojna oraz w głównej mierze rolnicza część Bułgarii słynąca z prastarego osadnictwa. Wiele wiosek, miasteczek z ciekawą drewnianą architekturą, które stanowią tak zwane rezerwaty architektoniczne rozlokowanych jest na tym terenie. W Dolinie Róż znajduje się także stara stolica drugiego państwa bułgarskiego - Tyrnowo. 

My odwiedziliśmy dwa z  miasteczek, które zaliczają się do rezerwatów architektonicznych- Koteł oraz Żerawna.

Wyruszaliśmy dość wcześnie rano i przez pola oraz łąki jechaliśmy po autostradzie, której nasz GPS nijak nie umiał namierzyć. Mapa niby nowa ale jakoś też nie miała nawet w planach tej autostrady. Zajechaliśmy do małej górskiej miejscowości Koteł, która wraz z małym placykiem pełniącym rolę rynku usadowiła się na zboczu góry w małej dolince.
Od razu po zaparkowaniu samochodu swoje kroki skierowaliśmy do dzielnicy Gałata, gdzie zachowało się 110 pięknych drewniano - kamiennych domów z równie bajkowymi ogrodami. Miejsce te zostało ocalone od wielkiego pożaru w 1894 roku.
Spacerując brukowanymi uliczkami i podziwiając urokliwe domy ze zdobnymi dachami wraz z niesamowitymi drewnianymi rzeźbieniami oraz ich ogrodzeniami i zielonymi podwórzami czujemy jakby czas tutaj się zatrzymał. Turystów jest tutaj jak na lekarstwo co tym bardziej sprzyja temu miejscu.
Docieramy na mały placyk, gdzie mieści się cerkiew św. Trójcy i tutaj na jednej z ław pobliskiego domu odpoczywamy chwilę w cieniu.

W muzeum etnograficznym mieszczącym się w dawnej szkole oglądamy wspaniałe obrazy oraz zbiory poświęcone tkactwu - chlubie tych okolic. W kilku domach można kupić jako pamiątkę mały dywanik czym wspomożemy tamtejszych mieszkańców.

Z muzeum kierujemy się na główny placek Koteł by ruszyć w dalszą drogę.
Patrzymy w przewodnik i zastanawiamy się gdzie dalej jechać. Przypominamy sobie, że po drodze mijaliśmy znak, który wskazywał na kolejną zabytkowe miasteczko. Postanawiamy się tam udać.

Za oknem prawdziwe sielskie widoki - konie oraz krowy pasą się na łąkach przy drodze. Zatrzymujemy się by podziwiać z bliska zwierzęta oraz okolicę.
Żerawna to niewielka miejscowość o charakterze rezerwatu architektonicznego z bardzo ciekawą przeszłością. To niewielką osadę zamieszkiwali kiedyś miejscowi bogacze, których aż 150 odrodzeniowych domów zachowało się w bardzo dobrym stanie. 
Zabudowa bardzo podobna do Koteł jednak tu jeszcze bardziej sielsko i malowniczo. Tutaj oprócz ludzi stąd jesteśmy sami. Zagłębiamy się w kolejne uliczki, podziwiamy domy i docieramy do kolejnej tego dnia cerkwi, św. Mikołaja.
Tutejsza okolica podoba nam się nawet bardziej ponieważ można wyjść poza teren wioski i pospacerować po niewysokich pagórkach z kamienno - drewnianą zabudową w tle. I ten brak turystów bardzo nam odpowiada.
Późnym popołudniem wracamy na wybrzeże, mijamy pasące się konie i ruszamy autostradą widmo do Sozopolu.
Zachęcamy by poznać bliżej Dolinę Róż - by choć na chwilę odpocząć ;) i opuścić gorące wybrzeże a zobaczyć coś więcej w Bułgarii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz