19 maja 2015

1257 m n.p.m. - Skrzyczne :)


Krótkie wycieczki, wyjazdy czy wakacje to to, co lubimy najbardziej - tak, wspólny czas bez domowych obowiązków sprawia nam wielką radość. Dziewczynki na słowo "jedziemy" od razu szukają swoje plecaki i są gotowe do wyjazdu. Kierunek nie ważny ;)

I oczywiście tak było i tym razem. Weekend po tak zwanej majówce spędziliśmy w Szczyrku. 

W sobotę po wczesnej pobudce zapakowaliśmy co trzeba do samochodu i ruszyliśmy w drogę. Słonko świeciło, my byliśmy przygotowani do spaceru dlatego zanim zameldowaliśmy się w hotelu ruszyliśmy na Skrzyczne. 

Nasze lenistwo wzięło jednak górę ;) i zamiast wejść wjechaliśmy pierw na Jaworzynę a później na Skrzyczne. Dla dziewczynek był to pierwszy w życiu przejazd kolejką kanapową - ich początkowa niepewność przerodziła się w wielką sympatię do tego wynalazku :)
I gdyby nie wizja placu zabaw i basenu pewnie długo jeździlibyśmy w górę i w dół. 

Na Jaworzynę wjeżdża się kolejką dwuosobową i jak dla mnie trzeba bardziej się nagimnastykować by z dzieckiem z niej zejść. Na Skrzyczne wjeżdżamy już kanapą czteroosobową z osłoną przed wiatrem czy deszczem i do tego wolniejszą, co ułatwia zejście z dzieckiem.
Na górze już nie było tak ciepło a do tego spory wiatr więc po krótkim spacerze głównie w okolicach schroniska i wejściu na platformę widokową zjechaliśmy w dół.
Ponieważ siły były (daliśmy radę kolejce ;) ) pospacerowaliśmy po Szczyrku, wzdłuż Żylicy w poszukiwaniu o zgrozo, ślimaków.

Po 17 zameldowaliśmy się w hotelu i udaliśmy się na obiecany plac zabaw. A wieczorem również obiecany basen - gwiazdą wieczoru była Lena, która pływała w kółku jak rybka i pouczała mamusię jak to ma ruszać nóżkami ;) 
Po tak "intensywnym" dniu krótko po 21 spaliśmy wszyscy. Czy następny dzień był równie intensywny? O tym innego dnia ;)

2 komentarze:

  1. Ojej, Skrzyczne! Już dawno tam nie byliśmy, bo bałam się zabrać Malucha na kanapę, a średnio chciało mi się go tam wnosić. Czas to zmienić, bo widzę, że tak jak Wasze dziewczynki, może już wcale nie jest na nią za mały :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja początkowo też miałam obawy, ale jak widziałam inne dzieciaki równie małe a zadowolone po zjeździe to pomyślałam dlaczego nie ?:) My ostatni raz byliśmy 8 lat temu ....

    OdpowiedzUsuń