26 sierpnia 2015

Małe Pieniny z dzieciakami - aktywnie

Za to między innymi lubię góry, że można spędzać tam czas na miarę swoich możliwości i oczekiwań - aktywnie, mniej aktywnie a także i całkiem biernie. W każdym z trzech przypadków góry dadzą nam satysfakcję udanego odpoczynku i pozwolą nacieszyć oczy niesamowitymi widokami. Nam góry, górskie wycieczki dają motywującego kopa na kilka tygodni:)

O naszych wakacjach w Pieninach chciałam jeszcze napisać jeden wpis oprócz poprzedniego ale postanowiłam podzielić go na dwa - aktywnie z dzieciakami i mniej aktywnie w Pieninach, kiedy sił mniej a magia gór nas przyciąga.

Jak już pisałam za naszą bazę wypadową po Małych Pieninach jak i granicznych Pieninach wybraliśmy Jaworki, małą wieś zaraz obok Szczawnicy. Dziewczynki już są na tyle duże, że zamiast ścieżek spacerowych odpowiednich dla wózków potrzebują miejsca do biegania oraz beztroskich zabaw na świeżym powietrzu. Jaworki pozbawione całego gwaru Szczawnicy są właśnie odpowiednie dla ludzi mających podobne oczekiwania co do miejsca wakacyjnego do naszych. Do tego Jaworki oferują sporo szlaków dogodnych dla dzieci. Spędziliśmy tutaj cudowne dni w malowniczej, górskiej scenerii. 

Poniżej kilka naszych propozycji na wycieczki w Małe Pieniny z dziećmi.

REZERWAT BIAŁEJ WODY

Na szlak wyrusza się z Jaworek idąc ulicą Białej Wody (my akurat na niej mieszkaliśmy więc do rezerwatu mieliśmy przysłowiowy rzut beretem; na końcu ulicy za sklepikiem jest spory parking, gdzie można za opłatą zostawić samochód) podążając żółtym szlakiem. Nam akurat na całym szlaku towarzyszył deszcz, jednak dzięki temu spacer miał dodatkowy urok. Dużą atrakcją dla dzieci są liczne przejścia w brud przez strumyki, kładki oraz mostki. I oczywiście bacówki, gdzie można zobaczyć owce, psa pasterskiego i dać odpocząć małym nóżkom. 

Na całym szlaku towarzyszą nam malownicze skały, które w gorące dni zapewniają trochę cienia. Spacer rezerwatem pokonamy bez najmniejszego wysiłku, także na rowerze a nawet wózkiem z dzieckiem. Jednak jeśli postanowimy iść dalej na Przełęcz to tam już wózek czy rower okażą się zbędne - tylko pieszo a do tego jest stromo pod górę.

Dziewczynki dzielnie maszerowały całą drogę zbierając patyki oraz kamyki, które z wielkim zaangażowaniem wrzucały później do płynącego strumyka.

WĄWÓZ HOMOLE

To hit naszych wakacji, dziewczynki chciały tam wracać za każdym razem kiedy przechodziliśmy obok wejścia do wąwozu. Tutaj z wózkiem jednak nie pojedziemy ale spacer wąwozem należy do przyjemnych i ciekawych dla dzieci - strumyk, gdzie można moczyć rączki i nóżki, głazy po których trzeba się wdrapywać ale można i przysiąść na nich by odpocząć oraz liczne mostki. Jest to dobra propozycja, kiedy żar leje się z nieba. W deszcz odpada - wiele kamieni, które wtedy są mega śliskie.

Dziewczynki całą trasę przeszły samodzielnie - strumyki przechodziły po wielkich kamieniach, co chwilę zatrzymywały się by umyć rączki, wspinały się po głazach, kamiennych schodach aż doszliśmy na sam szczyt wąwozu. Przed dalszym marszem na Wysoką powstrzymała nas burza - nie pierwszy raz podczas tego wyjazdu.

Z naszego miejsca zakwaterowania także mieliśmy tutaj bardzo blisko, jednak przed i zaraz za wejściem do wąwozu od strony Szczawnicy są dwa płatne parkingi, gdzie można zostawić samochód i udać się do wąwozu.

DURBASZKA

Najłatwiej (wg nas) dostać się na Durbaszkę jest wejście na jej szczyt szlakiem rowerowym - dobrze utrzymany, szeroki szlak prowadzi do Schroniska pod Durbaszką skąd możemy się udać na jej szczyt np. wzdłuż wyciągu. Oczywiście można się udać tutaj także na inne sposoby.

My wybraliśmy się na Durbaszkę właśnie szlakiem rowerowym mega upalnego dnia i to właśnie ten upał - tym razem nie burza nie pozwolił nam dotrzeć na szczyt. Sporą część trasy jednak przeszliśmy. Weronika dzielnie maszerowała podpierając się kijkami, Lene bardzo męczyło słońce dlatego drogę powrotną pokonała w moich ramionach. Jednak szlak nie jest uciążliwy - myślę, że dzieci lubiące spacerować dadzą radę. Jednak szlak nie jest schowany wśród drzew i maszeruje się w pełnym słońcu. Widoki jednak wynagradzają trudy wejścia :)

CZERWONY KLASZTOR - SŁOWACJA 

Do Czerwonego Klasztoru na Słowacji udaliśmy się rowerami wypożyczonymi w jednej z wypożyczalni w Szczawnicy (średnio 4 zł za godzinę, 20 zł za cały dzień). Wyruszyliśmy czerwonym szlakiem rowerowym spod Palenicy i ciesząc oczy niesamowitymi! widokami z licznymi przystankami na zdjęcia, odpoczynek oraz moczenie nóżek dotarliśmy pod klasztor. 

Malowniczy szlak wije się wzdłuż wijącego się pierw Grajcarka a później Dunajca więc po jednej stronie mijamy płynące tratwy z flisakami i turystami na tle gór a po drugiej imponujące skały. 

Jest to najpiękniejszy szlak po jakim jechałam rowerem - na prawdę warto, mimo 2 czy 3 dość stromych podjazdów. Zawsze jednak można podprowadzić rower ;)

Powyżej wymieniłam nasze propozycje, które nam udało się zrealizować podczas pięciodniowego pobytu w Jaworkach. Możliwości oczywiście jest dużo więcej choćby spacer ulicą Czarnej Wody, spacer  do Rezerwatu Zaskalskie, wjazd wyciągniem Homole, wejście na Wysoką (bardziej ambitne) i duże możliwości spacerowe po samych Jaworkach, które sami namiętnie późnymi popołudniami kontynuowaliśmy - te propozycje dotyczą przede wszystkim Jaworek, kiedy tam mamy kwaterę i nie chcemy ruszać się poza nie. Oczywiście cały region Pienin daje wiele możliwości wspaniałych wycieczek.

Będąc w górach nie tylko z dziećmi pamiętajmy o wodzie, jedzeniu, kurtce przeciwdeszczowej i mapie. Lubię papierowe mapy - ich przeglądanie to moje hobby :) Mimo różnych aplikacji na telefon numerem jeden są u mnie mapy papierowe, które namiętnie kolekcjonuje. Jeśli chodzi o internetowe, górskie mapy to polecam zajrzeć tutaj.

Mam nadzieję, że nasze propozycje okażą się pomocne:)

6 komentarzy:

  1. Piękna wyprawa! Nam też się marzy taka z dziećmi, ale to dopiero jak córeczka będzie na tyle duża, by siedzieć w nosidełku. Póki co zaliczamy wycieczki w nasze bielskie okolice, gdzie można wózkiem jeździć. A mąż też planuje zabrać syna na "męską" wyprawę ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękujemy :) Góry uwielbiamy rodzinnie. Bielskie okolice piękne - idealne na męskie i nie tylko wyprawy!

    OdpowiedzUsuń
  3. my na Małe Pieniny patrzymy troszkę inaczej .... z okna naszego domu :)
    i zawsze wszystkim polecamy...

    powodzenia w przedszkolu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę? Zazdroszczę !!! Piękne góry, cudowne okolice.

      Usuń
    2. niestety czasami jak masz coś na wyciągnięcie ręki zapominasz to doceniać...

      Usuń
    3. Niestety, zgadzam się. My mamy dość blisko na Jurę (także piękną) i każdego roku obiecuję sobie, że bardziej ją poznamy bo tak wszyscy chwalą, polecają. A wychodzi ... jak zawsze. Wybieramy inne miejsca. Doceniajmy:)

      Usuń