29 sierpnia 2017

Makieta, made by mama. Zwał jak zwał zapraszamy :)

Złamana stopa uaktywniła wszelkie szare komórki, które mama jeszcze posiada. Nawet te, które ukryte gdzieś głęboko myślały, że przeszły już na zasłużoną emeryturę. Nic z tego! Trzeba dwoić się i troić, wytężać mięśnie, komórki właśnie by zapewnić dziecku rozrywkę. Dziecku, któremu już nudzenie się znudziło. O bajkach nawet nie chce słyszeć, zabawki poszły w kont a siostra z nudów (o ironio!) do przedszkola.

Kombinujemy zatem. Uwielbiam moc tego słowa zasłyszanego podczas podejrzliwie cichej zabawy moich dzieci. Kiedy myślę co takiego zbroiły (mimo doświadczenia zawsze jakoś reaguje z opóźnionym zapłonem, pewnie chęć oddechu usypia moją czujność) One radośnie wołają bym przyszła zobaczyć co wykombinowały. Szczególnie napawają mnie dumą i … grozą zarazem (głównie chodzi o stabilność) pojazdy zbudowane z krzesełek, poduszek, puf, podkładek, walizek i innych rzeczy, które akurat miały pod ręką.

Do rzeczy jednak!
Wyciągnęłam pudło (a tata twierdzi, że zamawianie przez internet (za pewno chodzi mu tylko o moje zakupy) to samo zło a gdzie by takie piękne pudło zdobył? Hmm... ) i wyszłyśmy z nim na podwórko.
Na początku Werka nie pewna tego co się będzie działo, od razu oznajmiła, że kocyka już ma dość. Leżenia, czytania i grania również. Nic z tych rzeczy, kochanie:)

Poprosiłam ją by do pudła sypała ziemię (tej akurat u nas sporo wokół domu bo tata robi jakieś przekopy przed instalacją rolet) a sama poszłam po makaron, ryż, miseczki, figurki i inne diamenty ;)
Po wykonaniu zadania przedstawiłam Jej co mi takiego przyszło do głowy i od razu pojawił się uśmiech :) To lubię!
A z nim chęci i entuzjazm wrócił.
Miała być też rzeka ale nie znalazłam potrzebnych akcesoriów a jak już znalazłam coś co mogłoby się nadać to nie znalazłam nożyka co by mógł to przeciąć na pół. Tak powstałoby koryto rzeki – jeszcze to zrobimy!
Przystąpiłyśmy do pracy tworząc nas zaczarowany świat. Z magicznymi jeziorami, lasami paproci pełnych skarbów, zaczarowanymi ścieżkami i wzgórzem tajemnic. Ograniczały nas tylko możliwości sprzętowe.

Zeszło nam trochę na pracy bo Lena z tatą zdążyła z przedszkola wrócić. A wtedy ja znów miałam wolne bo dziewczyny zajęły się zabawą. Na długo, naprawdę długo :)
Zdjęcia robione telefonem.

14 komentarzy:

  1. Kreatywnie :) Czasem wystarczy to co mamy pod ręką by zająć dzieci na długi czas. My w dzieciństwie potrafiliśmy godzinami lepić pączki z błota i sprzedawać je za liście babki lancetowatej i kamyki. Niestety rodzice nie podzielali naszego entuzjazmu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bawiłam się podobnie :) Niekiedy udało nam się porwać jajko od babci to dopiero było pieczenie ;)

      Usuń
  2. T sadzawka z kwiatami wokół jest urocza :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przypomniało mi się dzieciństwo i moja makieta z wymarzonym parkiem do zabaw. Dzięki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło nam :) Park zabaw brzmi bardzo interesująco.

      Usuń
  4. Bardzo pomysłowy ten wasz zaczarowany świat i jak twórczo spędzony czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy 🙂 Zabawa na kilka dni ... Aż przyszedł deszcz.

      Usuń