23 listopada 2017

Bella Apulia krok po kroku ...


Nasze "szczegółowe Bergamo i okolice" zrobiło furorę na naszym skromnym blogu ;) To najczęściej odwiedzany post! Dlatego też pomyślałam (mam nadzieję, że słusznie), że może i taki wpis o Apulii będzie równie rozchwytywany i ... przydatny;) Dla takich lokalnych podróżników jak my będzie inspirujący i udowodni, że to nie takie straszne i na prawdę te podróże na własną rękę są do okiełznania przez każdego. Bo takie są:)

Będzie krok po kroku, bardzo szczegółowo i to od początku. Jeśli ktoś lubi ... ziewać to zapraszam :)
Na początku uzgodniliśmy termin wyjazdu i ogólnego "warunki", które nas satysfakcjonują. Padło na maj i dopiero wtedy zaczęliśmy szukać odpowiedniego dla nas kierunku spełniającego nasze "warunki". Odpowiedniego czyli miejsca, gdzie już jest stosunkowo ciepło w maju (ciepło to mniej ciuchów, mniej ciuchów to tylko! bagaż podręczny) z bezpośrednim połączeniem z Katowicami, z piękną i klimatyczną okolicą (fajnie jak będzie w pobliżu morze) i do ogarnięcia przez nas. Tutaj na pomoc przyszły blogi i fora podróżnicze, gdzie informacji znajdziemy mnóstwo o każdym miejscu, gdzie tylko był człowiek;) Do tego zawsze pomaga zachęcająca grafika w google i decyzja ... została podjęta.
To dlaczego Apulia spełniła nasze oczekiwania?
Odhaczyliśmy każdy z naszych założonych punktów! Ciepło, klimatycznie, nieskomplikowanie i ... jeszcze tam nie byliśmy. To był nasz drugi raz we Włoszech, wcześniej odwiedziliśmy Lombardię dlatego mieliśmy podejrzenia, że Apulię również ogarniemy. A do tego jak zawsze pyszna pizza i niesamowite lody, które nie mają konkurencji. No trzeba było lecieć :) Zanim jednak ostatecznie podjęłam decyzję spędziłam trochę czasu by sprawdzić dojazd z lotniska, komunikację na miejscu i tak oględnie ceny noclegów. Oczywiście moją oczom nie umknęły również piękne zdjęcia prezentujące atrakcje Apulii - grafika google. 

To jak to ogarnęliśmy?
  • Bilety
Zaczęliśmy oczywiście od biletów. Do Bari (główne lotnisko w Apulii) lata Wizzair z Katowic dlatego bilety kupiłam bezpośrednio na ich stronie, kupując tylko z bezpłatnym bagażem podręcznym. W celu sprawdzenia połączeń i przyjaznych ofert cenowych w zależności od terminów zawsze zaglądam (i polecam) na strony konkretnych przewoźników, jak również na fly4free.plmlecznepodroze.onet.plwww.skyscanner.pl oraz prostą wyszukiwarkę www.azair.eu . Wybrałam optymalny cenowo dla nas majowy termin i tak staliśmy się posiadaczami 4 biletów za około 1000,00 zł z 4 bezpłatnymi bagażami podręcznymi na tydzień. Zakupu dokonałam na nie całe 3 miesiące przed wylotem.
  • Ubezpieczenie, bez którego nie wyruszamy
Zawsze przed każdą podróżą wykupujemy ubezpieczenie podróżne. Zakupu zawsze dokonujemy za pośrednictwem naszego banku i zawsze dla całej czwórki. Oprócz tego, również zawsze mamy ze sobą karty EKUZ - wnioski o kartę można złożyć przez internet, osobiście lub za pomocą poczty.
  • Plan - perełki, które chcemy zobaczyć i co zdążymy ogarnąć czasowo
Od początku założyliśmy, że na miejscu będziemy poruszać się komunikacją publiczną czyli autobusami, autokarami i pociągami. Mimo tego, że w całej Apulii działa aż 4 niezależnych przewoźników kolejowych temat jest na prawdę mało skomplikowany w obsłudze. Poszukiwania wartych odwiedzenia miejsc zaczęłam szukać w papierowym, tradycyjnym przewodniku. Tych miejsc jest na prawdę sporo więc szczegółowych informacji i zdjęć by dokonać niestety ich selekcji ze względu na nasze upodobania i łatwy dojazd komunikacją publiczną zaczęłam poszukiwać na blogach i forach podróżniczych. Według mnie komunikacja jest tutaj dobrze rozwinięta i w większości turystycznych miejsc nią dojedziemy jednym bądź łączonym środkiem transportu. Szczegółowe planu nie układałam bo choć wyjazd był tylko tygodniowy to i tak ciężko założyć co danego dnia będziemy szczegółowo robić - humory i potrzeby dzieciaków i nasza szybko pożytkująca się energia ;) Tak powstał ogólny zaraz naszej wyprawy a raczej wypunktowana lista miejsc wartych naszym zdaniem odwiedzenia:

1. Bari
2. Monopoli
3. Polignano a Mare
4. Alberobello
5. Matera - to już nie jest Apulia a Basiliscata, jednak bardzo blisko Bari

Oprócz pięknych miasteczek miała być również plaża, lody i pizza. Na wszystko trzeba było znaleźć czas :) Kiedy ogólny plan został wyznaczony rozpoczęłam szczegółowe rozpracowanie komunikacji i naszej strategii, czyli odpowiedni wybór baz noclegowych. Nie chcieliśmy się za dużo przemieszczać z bagażami na plecach i dzieciakami za rękę więc zdecydowaliśmy, że będzie ich dwie. Jedna w Bari (3 noce), druga w Monopoli (4 noce).
  • Komunikacja na miejscu
Dla nas rozpracowanie komunikacji miało związek z wyborem miejsc przez nas odwiedzanych i noclegów. Wcześniej już wyczytałam, że poruszanie się po Apulii nie należy do mega wyczynu więc założyłam, że damy radę. I tak faktycznie było. Wszędzie dojechaliśmy autobusem, autokarem bądź pociągiem. W odleglejsze miejsca regionu także damy radę dojechać jeśli połączyć powyższe środki transportu.

Linie kolejowe:
np. z Bari do Alberobello - www.fseonline.it/
np. z Bari do Matery - ferrovieappulolucane.it/
np. z lotniska do Bari, Z Bari do Barletty - www.ferrovienordbarese.it/
np. z Bari do Monopoli - narodowy przewoźnik kolejowy www.trenitalia.com

Trzy pierwsze jeżdżą tylko w dni robocze, w weekendy zostają autobusy i autokary. Trenitalia porusza się również w weekendy z małym ograniczeniem pomiędzy 13 a 15 godziną. Główny dworzec kolejowy w Bari znajduje się przy placu Piazza Aldo Moro i to w jednym budynku mają siedzibę trzy powyższe linie - każda ma swoje wejście, które jest oznaczone nazwą. Bilety można kupić w kasie bądź w automatach - obsługa również po angielsku, bardzo intuicyjna; my korzystaliśmy z automatów. Pamiętajmy o skasowaniu biletu przed wejściem do pociągu!

Autobusy i autokary:
W Bari większość autobusów, busów i autokarów odjeżdża w różnych kierunkach regionu i poza z placu Piazza Aldo Moro, przed głównym dworcem kolejowym. Rozkłady znajdują się przy miejscach postoju danego autokaru. Trzeba pamiętać, że w Apulii bywa tak, że przystanek przyjazdu nie jest równy przystankowy odjazdu czyli przyjeżdżamy do punktu A a odjeżdżamy z punku B - dobrze spytać kierowcy przy wysiadania skąd będzie odjeżdżał autobus z powrotem. Bilety na autobus kupimy w kioskach, czasem i u kierowcy. Na autokary dalekobieżne u kierowcy.

np. z dworca na lotnisko linia nr 16 - www.amtab.it/
np. z Monopoli do Alberobello, autokar - www.autolineelentini.it/

  • Noclegi
Wiedziałam już, że bazy będą dwie. W Bari wypożyczyliśmy apartament przez booking.com. Zresztą nie był to nasz pierwszy raz na booking (Austria, Słowenia, Chorwacja, Hiszpania, Włochy - rezerwowane noclegi), kilka razy już korzystaliśmy z tego serwisu i do tej pory nigdy nie zawiedliśmy się. W każdym bądź razie polecamy :) jeśli Ktoś skorzysta z oferty booking przez nasz link otrzyma 50 zł na rezerwację, my również. 

To dokładnie nasz apartament: Case Ginebras. Apartament jest na prawdę spory (2 sypialnie, salon, dwie łazienki, kuchnia i taras). Do centrum około 10 minut spacerem, do plaży 20 minut. Do tego bardzo sympatyczny i pomocny właściciel, który przygotował dla nas listę swoich ulubionych restauracji, piekarni i tego co warto zobaczyć w Bari wraz z mapą. A dla dzieciaków gry i puzzle. Apartament znajduje się w starej kamienicy, która z początku nie budzi zaufania ale w środku jest bardzo przyjemnie :) Byliśmy bardzo zadowoleni z naszego wyboru.
Jedyne zdjęcie, które znalazłam. Salon a w tle kuchnia i taras.
W Monopoli postawiliśmy na airbnb i to był nasz pierwszy raz z tym serwisem. Chcieliśmy spróbować czegoś innego i również nie zawiedliśmy się. Korzystając z naszego linku otrzymacie 100 zł na noclegi a my 50 zł. Polecamy :) Wybrany przez nas apartament mieścił się na parterze typowego włoskiego kamiennego domu na starym mieście, 3 minut do morza i plaży. W którym to, kiedy na dworze upał panuje przyjemny chłód a za sąsiadów mamy prawdziwych Apulijczyków. Miejsce z klimatem, które pozwala nam choć odrobinkę poczuć się jak rodowity człowiek południa ;) A to nasz apartament w Monopoli z jedną sypialnią, salonem z rozkładaną sofą, bardzo małą kuchnią i łazienką. Luksusów raczej się nie spodziewajmy ze względu na możliwości starych kamienic ale było czysto oraz schludnie a do tego w wyjątkowym miejscu. Pani Anna, właścicielka bardzo sympatyczna i pomocna. My polecamy.

Jedne z tych zielonych drzwi na lewo są nasze :)
Noclegi zarezerwowane więc można było zająć dograniem "niby planu" i cierpliwie czekać na wylot.
  • Jedzenie
Przyznam, że do wybrednych smakoszy nie należymy. We Włoszech szukamy dobrej pizzy i makaronowych przysmaków oraz lodów. I to znaleźliśmy a przy okazji odkryliśmy i o której już nie potrafimy zapomnieć focaccię - pychota :) Mieliśmy bagaże podręczne więc o zabieraniu zapasów nie było mowy a i nie było takiej potrzeby. Przez tydzień to my na pizzy z przyjemnością wyżyjemy;)  Zabraliśmy tylko kilka batonów, kabanosy na późną kolację i ... tyle.
Tę piekarnię na starym mieście Bari bardzo polecamy. Pyszna focaccia - to tutaj nasza Werka pokochała pomidory :)
Czy "odhaczyliśmy" wszystkie punkty?
Tak, choć miałam w zanadrzu jeszcze jedno miejsce jak czasu by nam wystarczyło. Niestety nie wystarczyło a może i stety. Jest powód by wrócić. 

To co robiliśmy? Po kolei ...

Spakowani w 4 bagaże podręczne ruszyliśmy na lotnisko skąd punktualnie o godz. 19.30 wylecieliśmy do Bari.  Po przylocie, przed 22 udaliśmy się na 1 piętro budynku lotniska by kupić bilety do Piazza Aldo Moro przy Głównym Dworcu (księgarnia po lewej stronie od wejścia schodami, prawdopodobnie też w automacie - tego jednak nie sprawdziliśmy ze względu na krótki czas do odjazdu autobusu) i tu zonk bo jest otwarta  tylko do 21. No nic liczymy na to, że kierowca będzie miał potrzebne bilety (cena w księgarni, kiosku to koszt 1 euro, u kierowcy 1,5 euro). Po wyjściu z terminala (wewnątrz znaki informacyjne, więc nie ma mowy o pomyleniu kierunków) udaliśmy się na przystanek skąd odjeżdżają autobusy, busy i pociągi do centrum Bari. Tam też znajdują się rozkłady jazdy.
Do centrum Bari (plac Aldo Moro) z lotniska można dostać się na 3 sposoby: autobusem nr 16 (nasz sposób za 1-1,5 euro w 45 minut), lotniskowym busem (za 4 euro w 35 minut; z symbolem ciuchci) i pociągiem (żółta linia FM2 lub szara linia FR2, za 5 e w 15 minut).
Kierowca nie miał biletów :( ale pozwolił nam jechać bez biletów do samego końca skąd mamy już rzut beretem do apartamentu:) Po miłej rozmowie z Roberto (nasz gospodarz), który przekazał nam wiele cennych wskazówek idziemy spać. Jutro czeka na nas Bari.

Rano już z fociaccą w ręku ruszamy na podbój Bari zaczynając od urokliwego starego miasta (jak już tu będziecie i zgłodniejecie polecamy piekarnię Święta Rita - najlepsza focaccia). Spacer, pizza, plac zabaw, lody i plaża - tak nieśpiesznie mijał nam czas w Bari. Najlepszy sposób na poznawanie tego miasta to własne nogi i też tak robiliśmy my. A po więcej szczegółów zapraszam tutaj.
Drugiego pełnego dnia udaliśmy się do Matery z dworca przy Piazza Aldo Moro. Budynek przewoźnika to ten po prawej stronie (prawy dolny róg), kiedy stoimy przed całym dużym budynkiem dworca.  Bilety kupiliśmy w kasie (za bufetem) i z nimi udaliśmy się po schodach na górę na peron czekając na odjazd pociągu - strona przewoźnika powyżej, tam można sprawdzić godziny odjazdu. Na bilecie znajduje się informacja ile jest ważny nasz bilet od skasowania. I pamiętajmy o skasowaniu biletu zanim wejdziemy do pociągu. Po ponad godzinnej podróży (wysiedliśmy na dworcu Matera Centrale) byliśmy na miejscu i kierując się znakami informacyjnymi dotarliśmy do Sassi di Matera. Orientacja po mieście nie nastręcza żadnych trudności a sam spacer po malowniczym centrum to atrakcja również dla dzieci, o czym pisałam tutaj.
Ostatni spacer po Bari, spojrzenie na miasto, zabawy na plaży i ruszamy do Monopoli, tym razem pociągiem Trenitalia. Rozpoczynamy od leniwego polegiwania na plaży - dziewczynki robią wszystko by wejść do wody a my błagamy je by jeszcze chwilę się powstrzymały ;)  Przynajmniej do spotkania z Anną, naszym gospodarzem w Monopoli. Po szybkim już rozpakowaniu ruszamy w ... miasto, ujmujące stare miasto. Dziewczynki biegają za kotami, sobą i przed nami a my delektujemy się uroczymi uliczkami. Szukamy "naszej" pizzerii i znajdujemy ją tutaj - Piazzetta10, gdzie dziewczynki od pierwszej wizyty traktowane są jak gość wyjątkowy. Gdzie jemy codziennie obiadokolację, gdzie jak tylko pojawiamy się na niewielkim ryneczku szykują dla nas stolik :) A do tego i co najważniejsze pyszna pizza! Jedna i druga córa biła tu swoje rekordy w jedzeniu pizzy :)
A obok piekarnia, gdzie zaglądamy z samego rana. Dziewczynki czują się tutaj jak u siebie i chyba tylko one potrafią w tej plątaninie uliczek zaprowadzić nas do "domu" po każdym spacerze. Kiedy zaś nie spacerujemy jesteśmy na plaży, tuż za rogiem naszego apartamentu - fajne to :) Było bosko - więcej tu.
Z Monopoli ruszyliśmy do Polignano a Mare - jeden przystanek w kierunku Bari pociągiem Trenitalia i byliśmy na miejscu. Bilety kupiliśmy w automacie przy małym dworcu w Monopoli - jak już wspominałam obsługa bardzo prosta. Warto mieć ze sobą drobne bo nie zawsze automat ma wydać resztę. Na przeciwko dworca znajduję się punkt IT, gdzie otrzymaliśmy wiele cennych wskazówek oraz potrzebne mapy. Polignano to charakterystyczne miasteczko z malowniczą plażą wciśniętą między strome klify. Spacer uliczkami pomiędzy zwartą zabudową dostarcza nam miłych dla oka widoków. Kiedy z góry dostrzegamy "tę" plażę czyli plażę widoczną na większości zdjęć, folderów i widokówkach z tego miasta bez zastanowienia ruszamy w jej stronę. Tam dziewczynki moczą nóżki a my odpoczywamy. Na lody nie musiały nas namawiać więc są i lody a później bieg w strugach deszczu na pociąg. Po więcej zapraszam tutaj.
Kolejny dzień i ... tu trafiła nam się niedziela, dzień kiedy ... jesteśmy zmuszeni odpocząć. Znów :) Pociągi jeżdżą bardzo rzadko, autokary również więc nie chcieliśmy ryzykować, że utkniemy gdzieś bez możliwości powrotu do Monopoli. Czas przeznaczamy na długi spacer wzdłuż wybrzeża i tak odkrywamy małą plażę ukrytą między skałami, plac zabaw i świetny widok na stare miasto. Spotykamy na swojej drodze jaszczurkę, jemy lody ze dwa razy a na wieczór raczymy się pizzą i miastem nocą :) Monopoli nocą odkrywa przed nami swoje inne oblicze - niepowtarzalny urok starych uliczek w świetle rozświetlonych latarni,  tajemnicze zaułki,  gdzie ledwo dociera światło ale słychać gwar ludzi, otwarte do późnych godzin kawiarnie i restauracje wypełnione po brzegi.  Klimatyczną, ceniącą  i celebrującą .... życie i wyjątkową atmosferę południa. Do domu wracamy późno a rano wczesna pobudka, wizyta w piekarni i ... w drogę do Alberobello.


Przy ulicy Santa Antonio zaraz obok kościoła znajduję się przystanek firmy Lentini skąd możemy pojechać między innymi do Alberobello. Odjazd o godz. 5.30, 11.00, 14.20, 17.00 - od poniedziałku do soboty, cena 2,8  euro. Z Bari dojedziemy tutaj pociągiem. Wsiadamy do klimatyzowanego autokaru i udajemy się w godziną podróż w głąb regionu. Dziewczynki przysypiają z główkami na naszych kolanach a my przez okno wypatrujemy charakterystycznych domków. Autokar zatrzymuje się na Via Cavour i stąd także odjeżdża w drogę powrotną do Monopoli. Godziny odjazdów to 6.25, 12.00, 15.30, 17.15 (tylko od poniedziałku do piątku), 18.00. Przechodzimy na drugą stronę ulicy i skręcamy w pierwszą w lewo. Tam napotykamy pierwsze trulle ale prawdziwe ich zatrzęsienie znajdziemy po drugiej stronie ulicy Largo Mertellotta na Rione Monti Jest tutaj całe osiedle domków. Dziewczynki zastanawiają się nad symbolami znajdującymi się na stożkowatych dachach domków a my im w tym pomagamy wymyślając przeróżne historie. Spacerujemy zagłębiając się w losowo wybrane uliczki a czas mija nam nie ubłaganie. Oczywiście nie mogło go zabraknąć na lody ;) Po lodach wracamy do naszego już Monopoli.
I już mamy wtorek, nasz ostatni dzień w Apulli. Mamy nadzieję, że tego roku nasz ostatni dzień tutaj. Ponieważ wylot mamy późnym wieczorem a z Anną umówiliśmy się dopiero na 14 to mamy sporo czasu na nasze 3 główne punkty tego wyjazdu: plaża, pizza i spacer :) Później szybkie pakowanie, pożegnanie i do pociągu. W Bari idziemy prosto na plac zabaw, gdzie dziewczynki mają czas na zabawę a my przeglądamy już zdjęcia na aparacie. Jeszcze szybka kolacja i autobusem nr 16 udajemy się na lotnisko. I do domu.

To co cudne, pełne pozytywnych wrażeń .... zdecydowanie za szybko się kończy.  To był nasz drugi raz we Włoszech i przyznam, że tak jak północ skradła nasze serca - malownicze jeziora Lombardii , tak południe ... skradło je po raz drugi. Co bardziej nas urzekło? Tego nie da się porównać. Dwa piękne ale różne regiony, które z przyjemnością odwiedzimy ponownie. Apulia zachwyciła nas głównie uroczymi miasteczkami, pyszną focaccią, gościnnością i otwartością swoich  mieszkańców oraz tym "czymś" co tak ciężko opisać w kilku zdaniach. Tutaj odpoczęliśmy, bez pośpiechu, bez natłoku obowiązków. Byliśmy ze sobą, każdego dnia.

10 komentarzy:

  1. Ja za każdym razem jak do Ciebie zagladam to myśle o wakacjach.....może w przyszłym roku uda się w końcu pojechać za granicę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi:) Jeśli się zdecydujecie to bardzo chętnie odpowiem na pytania.

      Usuń
  2. Ach, ach,ach... Naprawdę piękne miejsca! Myślę, że to bardzo przydatny post, taki właśnie krok po kroku, z dokładnymi informacjami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:) Jeśli o czymś zapomniałam to proszę pytać. To czysta przyjemność odpowiadać na pytania odnośnie wyjazdu.

      Usuń
  3. Dziwnie mi teraz oglądać te zdjęcia, jak za oknami mam po kolana śniegu ;) Już zapomniałam, że lato było :) Świetne te Wasze podróże!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie u Was śnieg a u nas plucha :( Marzę o śniegu po kolana! :)

      Usuń
  4. W marcu planuję ten kierunek dzięki za fajne informacje :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa wycieczka. U nas Włochy muszą poczekać na swoją kolej, w przyszłym roku planujemy Grecję i Bałkany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grecja i Bałkany brzmią baaaardzo atrakcyjnie :)

      Usuń